11 czerwca 2018

Islandia - najpiękniejsze miejsca, których nie możesz pominąć + BONUS

https://zplanembezplanu.blogspot.com/2018/06/islandia-najpiekniejsze-miejsca.html
Nie jestem zwolennikiem tekstów pod tytułem TOP10 atrakcji w… zazwyczaj za mało w nich tekstu, żeby w ogóle nazwać je tekstami, dlatego kiedyś postanowiłam, że nie będę takowych publikować na zplanembezplanu. No i masz… przyszedł czas na Islandię i człowiek nie wie od której strony zacząć, jak pokazać czytelnikom to co w tym kraju najlepsze, jak w ogóle wybrać to najlepsze?! Prawdopodobnie żeby w pełni wykonać to zadanie, musiałabym napisać cały przewodnik. Na razie nie mam tego w planach, więc podjęłam próbę wybrania i opisania pokrótce miejsc, widoków, które zrobiły na mnie największe wrażenie i najbardziej zapadły mi w pamięć. Całość oczywiście jest subiektywna, ograniczyłam się do dziesięciu miejsc/widoków. Kolejność miejsc równie dobrze mogłabym przetasować jak talię kart (z wyjątkiem pierwszego miejsca), bowiem nie odgrywa ona tu kluczowej roli. Tych miejsc nie możesz, a raczej nie chcesz pominąć będąc na Islandii!

Laguna Jokulsarlon i Diamentowa Plaża


Tak jak wspominałam już na Instagramie, laguna lodowcowa Jokulsarlon to moje ulubione miejsce na Islandii. Nie ukrywam, że to również jedno z miejsc, na które najbardziej czekałam podczas podróży na Islandię i… nie zawiodłam się! Laguna Lodowcowa Jokulsarlon to sporych rozmiarów jezioro polodowcowe, które można podziwiać z różnych „punktów widokowych”, można jeździć od parkingu do parkingu lub przejść się wytyczonymi ścieżkami. Góry lodowe o przeróżnych kształtach i kolorach od błękitnego do biało-czarnego robią ogromne wrażenie. Jeżeli ciekawi Cię, czemu niektóre z nich mają takie czarne smugi, już wyjaśniam, czarne smugi to nic innego jak warstwy popiołu pochodzące z wybuchów wulkanów. Najpiękniejsze są oczywiście te czysto błękitne. Co jakiś czas można również zauważyć (i usłyszeć) jak góry lodowe pękają na mniejsze kawałki. To jednak nie wszystko. Odrywające się od jęzora lodowca i spadające do jeziora bloki lodu, dryfują krótką rzeką w kierunku morza, gdzie część z nich zostaje wyrzucona na brzeg, tworząc w ten sposób Diamentową Plażę. Jak się pewnie domyślasz, plaża nazywa się tak nie bez przyczyny. Mniejsze i większe bryły lodu przepięknie mienią się na kontrastującym czarnym piasku. Uwierz mi, że Diamentowa Plaża to prawdziwa magia! 


Krater wulkanu Hverfjall


Przejście dookoła krateru wulkanu to niezapomniane przeżycie. Widoki, które rozpościerają się z góry, potęgują wrażenia. Prawdę mówiąc, nie spodziewałam się aż takiego wow! Zarówno wejście na wulkan jak i obejście go dookoła nie jest trudne technicznie i nikomu nie powinno sprawić większych problemów. Wszystko odbywa się po wytyczonych ścieżkach, z których oczywiście nie wolno schodzić. Pierścień wulkanu został utworzony z tufu, w wyniku olbrzymiej eksplozji pary wodnej (około 2500 lat temu). Dodam, że Hverfjall należy do wulkanicznego systemu Krafli.

 

Wodospad Glymur (i droga do wodospadu)


Wodospad Glymur to jeden z najwyższych wodospadów na Islandii i jak dla mnie prawdziwa perełka. Dostanie się do niego, wymaga jednak trochę wysiłku. Wybrana przez nas trasa obfitowała w dodatkowe „atrakcje” takie jak przejście przez jaskinie, czy przejście przez (lodowatą) rzekę, gdzie trzeba było ściągnąć buty. Kładka zawieszona na rzece bowiem tylko w połowie unosi się nad rzeką, w drugiej połowie idzie się po kolona w wodzie. Nie jest to jednak tak „straszne” jak się wydaje, śmiem nawet twierdzić, że takie zamontowanie kładki było celowe i miało urozmaicić drogę. Po przejściu przez rzekę zaczyna się dość ostre podejście w górę. Całe szczęście do pomocy mamy łańcuchy, które w dużym stopniu ułatwiają sprawę, zwłaszcza gdy jest ślisko (a o to nie trudno). Na wytrwałych czeka piękny widok na wodospad. Trasa do wodospadu to jakieś 5km. Podobno można też zrobić pętelkę i tym samym, nie wracać tą samą drogą, my jednak tego nie sprawdzaliśmy. Wodospad Glymur jest często niesłusznie pomijany, być może dlatego, że aby do niego dojechać trzeba wybrać okrężną drogę w stronę Reykjaviku (nie tą prowadzącą przez płatny tunel). Osobiście polecam Ci jednak nie pomijanie ani okrężnej drogi, która jest bardzo widokowa ani wodospadu. Nie bez przyczyny mówi się, że to co wymaga większego wysiłku, cieszy bardziej!


Wodospad Gullfoss


Wodospad Gullfoss, nazywany również Złotym Wodospadem, to bez wątpienia jeden z najpiękniejszych wodospadów na Islandii. Podobno w słoneczne dni, promienie słońca prześwietlają unoszące się nad wodospadem opary wody, w ten sposób tworząc niezwykłe widowisko. Podczas naszej wizyty było raczej pochmurnie, jednak imponujące kaskady, z których spływa 400m3 wody na minutę, robią ogromne wrażenie. Wokół wodospadu znajdują się liczne platformy widokowe, z których można podziwiać ten cud natury. Jako ciekawostkę dodam, że Gullfoss i jego okolice od 1979 roku należą do państwa i są pod ochroną. Duża w tym zasługa córki miejscowego rolnika, Sigridur Tomasdottir, która zaangażowała się w walkę o ochronę wodospadu. Dzięki temu z wodospadu nie pozyskuje się energii, tym samym zamiast cienkiego strumyka, z wąwozu spadają dwie potężne i piękne kaskady.


Obszar geotermalny Hverir


Będąc na północy Islandii nie można pominąć obszaru geotermalnego Hverir. Cała równina i górski stok mienią się różnymi kolorami, słupy pary biją ku górze, a w wulkanach błotnych cały czas bulgocze i wrze szaroniebieskie błoto. W tym miejscu czuć, że ziemia cały czas pracuje. Oprócz tego czuć tu jeszcze jedno... W powietrzu unosi się (lekko mówiąc) nieprzyjemny zapach zgniłych jaj. Jednak za takie nieziemskie krajobrazy i możliwość obserwowania bulgoczących wulkanów błotnych można przymknąć oczy, a raczej nos, na zapachy. Zaraz obok znajduje się góra Namjafall, z której można podziwiać z góry kolorowe pole geotermalne. Mimo iż na Namjafall prowadzi ścieżka, nam ani osobom, które szły przed nami, nie udało się wdrapać na samą górę. Powierzchnia była bardzo sypka i nie czuliśmy się wystarczająco stabilnie (mając górskie buty). Nie mniej jednak, wystarczy podejść tylko trochę do góry by już móc podziwiać bulgoczące Hverir z innej perspektywy.

 

Jezioro w kraterze Viti i pole lawowe Leirhnjukur


Kolejne miejsca, których nie możesz pominąć na północy Islandii. Niedaleko za obszarem geotermalnym Hverir znajduje się krater Viti, elektrownia Krafla i pole lawowe Leirhnjukur. Dno krateru Viti wypełnia jezioro z siarczaną wodą o przepięknym niebieskim kolorze. Niestety w dniu, w którym byliśmy, jezioro w dużej części przykryte było śniegiem, mimo tego prezentowało się niesamowicie. Ten krater, podobnie jak Hverfjall, można obejść dookoła wytyczoną ścieżką, natomiast samo wejście na niego zajmuje jedynie parę minut. Z ciekawostek krater nazywa się Viti, czyli piekło, ponieważ wybuch pary, w wyniku której powstał krater, utwierdził Islandczyków w wierze, że o to właśnie otworzyło się piekło. Niedaleko krateru Viti znajduje się pole lawowe Leirhnjukur, do którego można dojść w godzinę z parkingu. Zobaczymy tu różnobarwne potoki zastygłej lawy i wydobywające się gdzieniegdzie opary siarki, tu ziemia jest jeszcze ciepła, a krajobraz wygląda jak z innej planety.



 

Wodospad Seljalandsfoss


Wodospad Seljalandsfoss na tle innych pięknych wodospadów Islandii, wyróżnia przede wszystkim jedno, możliwość przejścia za wodospadem i tym samym oglądanie ogromnej kaskady wody z innej perspektywy. Wyszłam jak spod prysznica, ale było warto! Wysoki na 60m wodospad robi wrażenie już w pierwszej chwili, gdy zauważymy go jadąc islandzką jedynką. Choćbyś chciał, nie można go przeoczyć!


Geysir i Strokkur


Jeden z powyższych gejzerów, dokładnie Strokkur, jest dalej aktywny i co 5-15 minut strzela w górę wysoką fontanną wody. Na to niesamowite widowisko wyczekuje zawsze grupa turystów. Czasami gejzer zaskakuje ich kilkoma fontannami wyskakującymi po sobie w krótkich odstępach czasu. Słup wody i pary tryska na wysokość około 25-35m po czym spada do gejzera. Nie można tego przegapić!



Droga autem przez zachodnie wybrzeże


Prawdopodobnie mój ulubiony fragment islandzkiej jedynki, droga biegnie tu tuż przy oceanie. Przepiękne widoki, ocean i strome klify. Mimo, że cały road trip po Islandii dostarcza wiele pięknych widoków i zapewnia mnóstwo wrażeń (jak to gdy tuż przed Twoim samochodem, przez drogę przechodzą jelenie) ten odcinek trasy szczególnie zapadł mi w pamięci, zresztą sam zobacz.



i…


To miejsce zostawiam dla Ciebie, jeżeli już byłeś na Islandii, koniecznie napisz w komentarzu, co na Tobie zrobiło największe wrażenie. Jeżeli taką podróż masz dopiero przed sobą, napisz co najbardziej chciałbyś zobaczyć. Dodatkowo koniecznie przeczytaj poprzedni post, z którego dowiesz wszystkiego, o czym powinieneś wiedzieć przed wylądowaniem na lotnisku w Keflaviku. Ostrzegam w przypadku Islandii, wybranie ulubionego miejsce, jest dziesięć razy cięższe. Do tych miejsc dopisałabym jeszcze wiele innych, chociażby najpotężniejszy wodospad Europy czyli Dettifoss, islandzkie kościółki na przykład baśniowy kościółek Hofskirkja, czy kąpiel w opuszczonym basenie z ciepłą wodą, Seljavallalaug, położonym pośrodku gór. Jeżeli mowa już o opuszczonych miejscach, będąc na Islandii zauważyłam, że jest ich tam sporo, domy, fabryki… dopiero jednak po przyjeździe okryłam książkę, która opowiada o niektórych z nich. „Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii” autorów bloga IceStory to pozycja obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych Islandią i historiami o opuszczonych miejscach.

Na koniec, tak jak obiecałam, załączam bonus, trochę spóźniony, bo tak na prawdę powinien się znaleźć w poprzednim poście, ale nic straconego. Specjalnie dla Ciebie, do pobrania „Lista rzeczy do spakowania na Islandię”, wpisałam kilka swoich typów, resztę miejsca zostawiłam dla Ciebie, tak żebyś o niczym nie zapomniał. Mam nadzieję, że lista Ci się spodoba i okaże się pomocna!

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Miło to słyszeć, tym bardziej, że zdjęcia robione zwykłym telefonem... :) Dziękuję bardzo!

      Usuń