13 września 2018

7 mniej znanych miejsc w Bieszczadach. Gdzie zaczynają się prawdziwe dzikie Bieszczady?

https://zplanembezplanu.blogspot.com/2018/09/7-mniej-znanych-miejsc-w-bieszczadach.html
Bieszczady to dla większości spokój, cisza i przede wszystkim natura. Nie bez przyczyny mówi się „rzuć wszystko i jedź w Bieszczady”, w końcu jak rzucać to miasto, jak zamieniać to wielkomiejską dzicz, na tę bardziej naturalną, nie na odwrót. Na taki pomysł w ostatnim czasie wpada coraz więcej osób, nic więc dziwnego, że nawet w Bieszczadach coraz ciężej znaleźć miejsca dzikie i odludne... ale nie mówię, że się nie da! W tym wpisie pokaże Ci gdzie dla mnie zaczynają się prawdziwe dzikie Bieszczady. Jako, że o połoninach raczej każdy słyszał nie będzie tu o nich ani słowa (co nie oznacza, że nie warto ich przejść wzdłuż i wszerz). Skupie się jednak na miejscach mniej znanych i rzadziej uczęszczanych zarówno w Bieszczadach, jak i w okolicach. Bieszczadzkich wyjadaczy mogę nie zaskoczyć, ale jeżeli jesteś jednym z tych, którzy do tej pory zazwyczaj penetrowali Połoninę Caryńską i Wetlińską, a potem wypoczywali nad Soliną, chodź poznać inne Bieszczady!

Uprzedzam, że nie jest to gotowy plan jednodniowy czy nawet dwudniowy, wszystkie miejsca wybrałam na podstawie własnych doświadczeń i różnych (czasowo, a także pogodowo) podróży w Bieszczady. Mam nadzieję, że całość zainspiruję Cię do poszukiwania własnych mniej znanych miejsc w Bieszczadach. A jeżeli już takie masz podziel się proszę w komentarzu. Wiem, że niektóre perełki zostawia się tylko dla siebie, ale nie daj się dłużej prosić! Skarbnicą wiedzy i pomysłów na to co robić w Bieszczadach jest także strona twojebieszczady, z której sama nie raz korzystałam. To co, gotowy? Zaczynamy!

Klasztor Karmelitów Bosych w Zagórzu


Klasztor Karmelitów Bosych w Zagórzu to jeden z nielicznych zachowanych klasztorów warownych w Polsce. Klasztor został zbudowany na początku XVIII wieku i oddany zakonowi Karmelitów Bosych. Okres świetności przeżywał do pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej. W 1822 roku klasztor strawił pożarł, według nieoficjalnej wersji było to celowe podpalenie z inicjatywy władz zaborczych. Dwa razy próbowano odbudować klasztor, niestety bez większych sukcesów. Obecnie Klasztor Karmelitów Bosych to raczej ruina (chociaż podobno i tak jest lepiej niż przed kilkoma laty), warto jednak odwiedzić to miejsce. Od parkingu do Klasztoru prowadzi oryginalna droga krzyżowa. Przystanki są pięknie wyrzeźbione i różnorodne, idzie się około 20 minut. Ruiny klasztoru są udostępnione dla zwiedzających od 10:00 do 16:00. Wstęp jest bezpłatny. Chętni mogą nabyć cegiełkę, z której dochód przeznaczony jest na odrestaurowanie Klasztoru. Będąc na miejscu warto wejść również na wieżę widokową, z której rozciąga się piękny widok na dolinę i rzekę Osława. 



Ruiny Zamku Sobień


Jeżeli już jesteśmy przy ruinach, w drodze w Bieszczady warto również odwiedzić ruiny Zamku Sobień. Początki warowni, strzegącej szlaku wzdłuż Sanu sięgają XIII wieku, obecnie po zamku zachowały się jedynie fragmenty murów obronnych, szczątki budynków i ślady wałów przedzamcza, czyli stosunkowo niewiele. Do zamku z parkingu prowadzą drewniane schodki przez niezbyt urokliwe zarośla. Wszystkie te niedogodności rekompensuje jednak wspaniały widok na San, który rozpościera się z tarasu widokowego. Co więcej, zazwyczaj mało osób tu dociera, a więc jest duża szansa, że widok będziesz mógł podziwiać w samotności. Wstęp na ruiny oczywiście jest bezpłatny.



Jezioro Myczkowskie i okolice


Dużo mniej znane niż Jezioro Solińskie, wydaje się jeszcze nieodkryte przez masowego turystę, z czasem może się to jednak zmienić. Jezioro Myczkowskie jest jeziorem wyrównawczym dla Jeziora Solińskiego. Ja tu jednak nie o tym… a o walorach przyrodniczych. Jezioro, jak i jego okolice naprawdę zachwycają. Do tego upragniona cisza, spokój i garstka ludzi, czyli coś czego nad Soliną zazwyczaj na próżno szukać. Najlepszy widok na tafle wody rozpościera się z zapory w Myczkowcach. Jeżeli zgłodniejesz, będąc w tym miejscu, polecam Ci udać się do Restauracji Myczkowianka. Miejsce z unikalnym, swojskim klimatem i przepysznym jedzeniem. W okolicy polecam również podjechać i zobaczyć Skałki Myczkowieckie, będące pomnikiem przyrody. Na miejscu znajdziesz platformę widokową, z której możesz podziwiać martwe koryto Sanu. Podobno warto również zejść na dół, żeby zobaczyć same skałki, my jednak nie schodziliśmy. Niedaleko zapory w Myczkowcach znajduje się też kamieniołom Bóbrka, chcieliśmy tam dojść przede wszystkim ze względu retorty i serial Wataha (maniacy Watahy zapewne lepiej zrozumieją chęć odszukiwania miejsc występujących w serialu). Retorty nie występowały w tym miejscu jednak naturalnie. Na potrzeby serialu przywieziono tu po prostu kilka niszczejących kotłów z różnych miejsc w Bieszczadach. Tak czy tak, retorty widzieliśmy tylko z dołu… do tej pory nie wiem jak to zrobiliśmy, ale zamiast obok retortów znaleźliśmy się na dole kamieniołomu. Coś ewidentnie poszło nie tak. Następnym razem musimy odszukać właściwą ścieżkę, bo po opiniach i zdjęciach w Google widzę, że widoki z góry są również niczego sobie. 



Kapliczka na Hrabie


Dla tej kapliczki poświęciliśmy kilka dobrych godzin szukania i całe szczęście, że nie poświęciliśmy też auta, bo i tak mogło być. Droga, którą jechaliśmy była raczej dostosowana do aut z napędem 4x4, a jak się już zapewne domyślasz my takiego nie posiadamy. Kolejny raz przekonałam się o tym, że Google Maps w Bieszczadach zawodzi. Gdyby nie to, że uparłam się żeby znaleźć tę kapliczkę i gdyby nie jedna dobra duszyczka, która koniec końców wskazała nam drogę, pewnie byśmy tam nie dotarli. Koniec końców, prawie po ciemku, ale udało się. Murowana Kapliczka w Rajskiem została wybudowana prawdopodobnie na początku XIX wieku. Obecnie to jedna z nielicznych pamiątek po dawnej wsi. Kapliczka została zrekonstruowana na przełomie 2011/2012 roku, a w 2014 roku nastąpiła jej rekonsekracja. Zadbano również o teren wokół kapliczki. W pobliżu ustawiona jest ławeczka, na której można odpocząć i podziwiać ładny widok na zatokę.



Zagroda Pokazowa Żubrów w Mucznem


Żubry można tu oglądać z dwóch specjalnie do tego przygotowanych platform widokowych. Wstęp jest bezpłatny. Na miejscu jest także darmowy parking i tablice informacyjne. Jeżeli ktoś nigdy nie widział żubrów w ich naturalnym środowisku, na pewno warto tu wstąpić. Zagroda zajmuje powierzchnię leśną około 7 ha, a teren porośnięty jest starymi jodłami i świerkami. Cała okolica jest bardzo urokliwa i baaardzo zielona. Jeżeli nigdy nie zapuszczałeś się też „dalej” w Bieszczady niż Wetlina, polecam Ci zobaczyć samą miejscowość Muczne, a najlepiej znaleźć tam nocleg. Tylko nie licz na liczne sklepy i restauracje (: W miejscowości Muczne zaczyna się też żółty szlak prowadzący na Bukowe Berdo. Niestety podczas naszego pobytu nie było nam dane zobaczyć pięknych widoków, które zazwyczaj roztaczają się z góry. Rozczarowanie przykryła jednak taka klimatyczna mgła… 



Torfowisko Tarnawa


Jadąc z Mucznem w kierunku Bukowca jest już tylko lepiej, jeżeli chodzi oczywiście o bieszczadzką „dzikość”. Po drodze warto odwiedzić przepiękne miejsce, jakim jest Torfowisko Tarnawa. Na miejscu znajdziesz trasy spacerowe, w formie drewnianych pomostów, prowadzące przez torfowisko. Nie jestem pewna czy warto tu przyjeżdżać dla samego torfowiska (jest trochę oddalone od bardziej znanych bieszczadzkich atrakcji) jednak jeżeli połączysz to z kolejnym podpunktem na pewno warto. Powiem więcej całość będzie świetnym pomysłem na jednodniową wycieczkę.



Szlakiem do źródeł Sanu


Tak więc, jeżeli dotrzesz już do Bukowca (co wcale może nie być takie proste – droga jest w kiepskim stanie) najlepsze co możesz uczynić to wybrać się szlakiem do Źródeł Sanu. Nawet jeżeli wiesz, że nie zdążysz dojść do końca trasy, idź i tak, naprawdę warto! Cała trasa prowadzi przez piękne i bezludne tereny. Na trasie znajdują się między innymi nieistniejące już wsie Beniowa, Sianki, samotne krzyże, pozostałości cerkwi i cmentarzy. Takie miejsca zawsze wprowadzają mnie w zadumę… Trasa kończy się u źródeł jednego z dopływów Sanu. Należy mieć przy sobie dokument tożsamości, gdyż trasa prowadzi przez strefę nadgraniczną. W Bukowcu znajdziesz płatny parking i punkt kasowy Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Specjalnie nie chcę opisywać wszystkiego tego, co znajdziesz na trasie do źródeł Sanu, żebyś mógł sam to odkryć. Przede wszystkim jednak, jak dla mnie to tu zaczynają się (lub kończą) prawdziwe dzikie Bieszczady!

2 komentarze:

  1. Przepiękne zdjęcia. Te rejony są naprawdę klimatyczne. A może polecisz jakieś ładne i tanie domki w Bieszczadach? Pierwszy raz się tam wybieramy, dlatego chciałbym poczuć ten klimat i zamieszkać choć w chwilę w takiej drewnianej chatce. Tak na szybko widziałam, że dobre recenzja zbiera ​Gościniec Pięciu Stawów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Siedlisko Rejdychówka! Nocowaliśmy tam kiedyś w takim drewnianym, bardzo klimatycznym domku (dodawałam kiedyś stamtąd zdjęcie na Insta: https://www.instagram.com/p/BnjBQzZleht/). Może nie jest to najtańsza opcja noclegu, ale w moim przekonaniu naprawdę warto :)

      Usuń