4 października 2018

Najpiękniejsze punkty widokowe w Kotorze i okolicach + DUŻO ZDJĘĆ

https://zplanembezplanu.blogspot.com/2018/10/najpiekniejsze-punkty-widokowe-w-Kotorze-i-okolicach.html
Na wstępie przyznam, że to chyba jeden z najbardziej widokowych postów, jakie do tej pory opublikowałam na blogu… to wszystko za sprawą przepięknych widoków, które mieliśmy okazje podziwiać w Kotorze i okolicach. Zatoka Kotorska już od pierwszych chwil, od przekroczenia „bramy” w Herceg Novi robi ogromne wrażenie. Majestatyczne góry, otulające zatokę, przypominają norweskie fiordy. W połączeniu z śródziemnomorską roślinnością daje to efekt nie do podrobienia. Okoliczne miasta urzekają swoim malowniczym położeniem i architekturą. Nie mniej jednak to nie miasta, nie architektura, tylko widok z góry na zatokę najbardziej utkwił mi w pamięci. Jeżeli więc tak jak ja, uwielbiasz oglądać świat z góry, ten post jest dla Ciebie, żeby nie było nudno nie będzie tylko widoków na Zatokę Kotorską, będą też inne, bardziej odległe panoramy...

I pomyśleć, że wszystkie te punkty zdążyliśmy zobaczyć w ciągu zaledwie jednego dnia, tak jeden dzień powinien Ci wystarczyć, ale musisz wiedzieć, że będzie to naprawdę intensywny dzień... za to jaki widokowy! Zwiedzanie Starego Miasta w Kotorze zostawiliśmy natomiast na kolejny dzień. Późnym wieczorem jedynie pobłądziliśmy po ciasnych i klimatycznych uliczkach. Tak swoją drogą, czy ktoś wie czy tam da się inaczej? Zwiedzanie Starego Miasta w Kotorze było dla nas zawsze błądzeniem czy to planowanym czy nie, ale… nie miałam nic przeciwko temu. Na Twierdze Kotor dotarliśmy pod koniec dnia, tuż przed zachodem słońca. I mimo, że słońce w Kotorze chowa się za górami (na spektakularny zachód nie ma co liczyć), był to idealny czas… ale po kolei.


Droga wzdłuż Zatoki Kotorskiej


Tak jak pisałam we wstępie, już od pierwszych chwil gdy zauważysz Zatokę Kotorską prawdopodobnie nie będziesz mógł oderwać od niej oczu. Droga nie zawsze prowadzi tuż obok zatoki, jednak w dużej mierze już w aucie będziesz mógł napawać oczy widokami. Warto też zatrzymać się na przykład w Peraście. Z samego rana kiedy nie ma aż tak dużo ludzi, a miejscowi sprzedawcy dopiero niespiesznie się rozkładają, panuje tam prawdziwa sielska atmosfera. Parking to koszt (o ile dobrze pamiętam) 1, bez ograniczeń czasowych. My jednak nie spędzamy tam za dużo czasu, w końcu widoki czekają. Komu w drogę, temu… 



Punkty widokowe na drodze Kotor – Lovcen


Gdy przejedziesz już przez (zapewne zakorkowany z rana) Kotor, droga zaczyna piąć się do góry. Jeszcze chwila i o to masz przed sobą pierwszy punkt widokowy i pierwsze spojrzenie na Zatokę Kotorską z góry. Coś niesamowitego! Mogłabym wpatrywać się w ten obrazek godzinami… ale aż tyle czasu oczywiście nie mam. Z Kotoru ustaw trasę na Fort Gorazda (docelowo na Jezerski Vrh), Google Maps powinno Cię dobrze pokierować. Pierwszy punkt widokowy jest „no name”, ale znajduje się stosunkowo niedaleko (około 10/15 minut autem) od Starego Miasta w Kotorze. Na pewno go nie przeoczysz. Zatrzymuje się tam wiele aut, jest też stoisko z pamiątkami. Bliska odległość od Kotoru ma swoje plusy, można tam wyjechać również późnym wieczorem i podziwiać oświetloną zatokę. 



Niesamowicie widokowa droga P1 wije się jak wąż i w niektórych momentach przyprawia o zawrót głowy, niekoniecznie ze względu na widoki. Trzeba być ostrożnym, bo zza zakrętów naprawdę nie wiele widać, jak to mówią powoli, a do przodu. Na chwilę zbaczamy z widokowej drogi i odbijamy na prawo w kierunku Fortu Gorazda. Po zwiedzeniu fortu wracamy na P1, tam czeka nas największa serpentyna, która już na mapie wygląda trochę przerażająco i oczywiście kolejne punkty widokowe… W końcu zjeżdżamy z głównej drogi na prawo, żeby koniec końców dojechać do Parku Narodowego Lovcen (dalej na Jezerski Vrh) i zobaczyć jeszcze kilka widoków, zapierających dech w piersiach.





Fort Gorazda


Z tego co widziałam niewiele osób tam dociera, wszyscy kierują się raczej prosto na Lovcen. No cóż, oni niech żałują, a Ty nie popełnij tego błędu. Fort Gorazda to jedna z największych pozostałości fortyfikacji austro-węgierskich w okolicach Zatoki Kotorskiej. Jest dość dobrze zachowany i można go zwiedzać na własną rękę. Chociaż zwiedzać to może za dużo powiedziane, w końcu to ruiny, zarośnięte gdzie niegdzie chaszczami i trochę zaniedbane… widać, że przyroda upomina się tu o swoje. Nie mniej jednak jest tu też cisza, spokój i przede wszystkim nie ma wycieczek autobusowych. Do tego przepiękny widok na zatokę z nieco innej perspektywy. Zresztą sam zobacz.




Lovcen i Jezerski Vrh


Po uiszczeniu opłaty (2 za wstęp od osoby) i wjechaniu do Parku Narodowego jest już stosunkowo z górki, chociaż dalej pod górę… Nie mniej droga staje się szersza i bardziej komfortowa, do tego już niewielka odległość dzieli Cię od punktu docelowego, czyli Jezerskiego Vrh. Słowem wyjaśnienia, mam nadzieje, że Ty trafisz lepiej, ale my trafiliśmy na remont drogi. Tak więc od skręcenia z P1 na prawo na Lovcen do samego wjazdu do Parku Narodowego tłukliśmy się 20km/h po piachu, żwirze i niesamowitych dziurach. Taki mały off road, szkoda tylko, że bez 4x4. Na początku mieliśmy chwile zwątpienia w sensowność tej wycieczki, ale jakoś pomału dotarliśmy i jak zawsze (no prawie zawsze) było warto.

Jezerski Vrh to drugi co do wysokości szczyt w paśmie Lovcen w Górach Dynarskich. Liczy sobie 1657 m. n.p.m. Najwyższym szczytem jest Stirovnik (1749 m n.p.m) rozpoznasz go po przekaźniku telewizyjnym umieszczonym na jego szczycie. Góra ta jest jednak niedostępna dla turystów. Jezerski Vrh jest z kolei znany w dużej mierze dzięki znajdującemu się na szczycie Mauzoleum Piotra II Petrovicia Njegosa, które jak najbardziej można zwiedzać (wstęp 3). Samo mauzoleum nie jest jednak zbytnio interesujące dla osoby spoza Czarnogóry, inaczej jest z rozległą panoramą, widoczną z tarasu widokowego. Ta przypadnie do gustu zapewne wszystkim miłośnikom pięknych widoków. Miejsce dla wielu uatrakcyjnia również fakt, że niemal pod sam szczyt można wyjechać autem. Niestety okrągły parking na górze jest mały i pomieści tylko kilka samochodów, ale bez stresu, inni parkują po prostu wzdłuż drogi.





Twierdza Kotor


I tak pełni wrażeń i widoków, po których ciężko było pozbierać szczękę z podłogi, docieramy z powrotem do Kotoru. Tam czeka na nas jeszcze jeden niesamowity punkt widokowy – Twierdza Kotor. Wystarczyło zaledwie jedno spojrzenie w górę by dostrzec imponujące ruiny, górujące wysoko ponad miastem. Możliwości dotarcia na szczyt podobno są dwie. Pierwsza najbardziej znana, ale i płatna prowadzi ze Starego Miasta, kamienistą ścieżką pełną schodów. Idzie się około godziny, chociaż szczęśliwi czasu nie liczą i ja też nie liczyłam - już po drodze możecie podziwiać przepiękne widoki. Wstęp kosztuje 8, a więc sporo. Do bramki przy wejściu na ścieżkę zaprowadzą was znaki znajdujące się na Starym Mieście.

Podobno na górę można też dostać się inną drogą – dłuższą, ale i bezpłatną, prowadzącą przez Drabinę Kotorską (Ladder of Kotor). Tym razem nie mieliśmy jednak ani czasu ani siły na kombinowanie. Przede wszystkim nie byliśmy pewni, że koniec końców dojdziemy do Twierdzy, dlatego wybraliśmy standardową, płatną drogę. I o ile z ruin widziałam wspomnianą Drabinę Kotorską i ludzi nią maszerujących, nie widziałam miejsca, w którym oba szlaki się łączą (według Google Maps wyraźnie się łaczą). Jeżeli masz sprawdzone informacje na ten temat, napisz proszę w komentarzu, może innym się przyda.

Wracając do naszej „standardowej” drogi, wcale nie była taka łatwa jakby się mogło wydawać, trasa to tak naprawdę mozolna wspinaczka, cały czas pod górę. Z tego powodu polecam wybrać się tam albo z samego rana albo późnym popołudniem. W pełnym słońcu ciężko mi to sobie wyobrazić. Widoki wynagradzają jednak wszystkie trudy i poty… są po prostu bajeczne! A widok z samej góry, czyli z twierdzy to jak prawdziwa wisienka na torcie. Rozsiądź się wygodnie i podziwiaj! W świetle zachodzącego słońca całość wyglądała jeszcze lepiej. Niestety gdy tylko słońce schowa się za górami, dużą część zatoki pochłania ciemności, ale i tak jest pięknie. No i wreszcie góry są naprawdę czarne… tak jak przystało na Czarnogórę.






Osobiście uważam, że Twierdza Kotor to najlepszy pomysł na zwieńczenie dnia w tym mieście. Niektórzy śmiałkowie wybierają się tam też w nocy, o czym nieustannie przypominają światełka (z latarki w telefonie) przemieszczające się gdzieś wysoko ponad murami Starego Miasta. Tak, to też musi być piękny widok!

Post jest częścią wspomnień z naszego małego road tripu po Bałkanach, jeżeli przegapiłeś poprzedni o Bośni i Hercegowinie zapraszam Cię tutaj. Jeżeli chcesz być na bieżąco obserwuj zplanembezplanu na Instagramie.

2 komentarze:

  1. Zabrałaś mnie w bajkową podróż. Dziękuję. Pięknie opowiadasz o miejscach w których byłaś i choć fotografie są przepiękne to pewno na żywo widoki są niepowtarzalne. Jeszcze raz dziękuję i życzę jeszcze wielu wspaniałych podróży. Joanna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tak miłe słowa! Zdecydowanie, widoki na żywo są jeszcze piękniejsze :) To ja dziękuję, wszystkiego dobrego dla Ciebie!

      Usuń