7 stycznia 2019

Bawaria i austriacki Tyrol: Alpy zimą nie tylko dla narciarzy...

https://zplanembezplanu.blogspot.com/2019/01/bawaria-i-austriacki-tyrol-alpy-zima.html
Alpy zimową porą kojarzą się z nartami, snowboardem, białym puchem i zimowym szaleństwem… ale co w przypadku gdy do nart mamy dwie lewe nogi, a i snowboard nie jest dla nas? Czy wyjazd ma wtedy w ogóle sens? Oczywiście, że ma, nawet dla samych widoków! Dodatkowo, oprócz pięknych, górskich widoków Alpy otwierają przed nami cały wachlarz możliwości. Ostatnio wybraliśmy się na kilka dni na Bawarię i do Tyrolu w Austrii, śniegu niestety było jak na lekarstwo (mimo, że był to koniec grudnia), ale i tak nudzić się nie nudziliśmy. Zapraszam (nie)narciarzy i (nie)snowboardzistów po inspiracje co robić zimą na Bawarii i w austriackim Tyrolu. Tak naprawdę zapraszam wszystkich, bo w końcu od nart i snowboardu też czasem trzeba odpocząć - dwa dni przerwy nie zaszkodzą!

Oczywiście zimowych „niesportowych” możliwości jest o wiele więcej zarówno na Bawarii, jak i w Tyrolu, nie wspominając już o innych regionach austriackich Alp – zajrzyj do wpisu o Hallstatt w białej odsłonie oraz do wpisu o masywie Dachstein i pokonywaniu własnych lęków. Gotowy? Zaczynamy!

Zamek Neuschwanstein


Baśniowy zamek na którym wzorowano się przy projektowaniu zamku z czołówek bajek Disneya. Wybudowany na zlecenie Ludwika II, kiedyś uznawany za kolejną fanaberię władcy, który zresztą słynął z rozrzutności, dzisiaj podziwiany i chętnie odwiedzany przez turystów z całego świata. Samo położenie zamku, na szczycie stromego, skalistego wzgórza, otoczonego lasem, już robi wrażenie. Najlepszy widok na zamek rozciąga się z mostu Marienbrucke. Co w rzeczywistości oznacza, że niemal wszystkie bajkowe zdjęcia zamku Neuschwanstein, które widzisz w Internecie, zrobione są właśnie z tego mostu. Osobiście marzyłam, żeby zobaczyć zamek w zimowej odsłonie (na zdjęciach wygląda to bardziej niż bajkowo!). Niestety musisz wziąć pod uwagę, że most w zimie może być zamknięty ze względu na złe warunki pogodowe. Mimo, że sprawdzałam tą informację (na tej stronie), kilka dni przed wyjazdem i wówczas most był otwarty, na miejscu okazało się, że jest zamknięty z powodu prac remontowych. Jak pech to pech... Trzeba będzie kiedyś wrócić. Niestety zamku nie da się obejść dookoła. Można za to wejść za darmo na dziedziniec. Wejście do środka zamku kosztuje natomiast 13. Bilet najlepiej kupić przez Internet. Na miejscu kolejka do kasy (w zimie) była ogromna. Warto dodać, że bilety kupuje się w Ticketcenter w Hohenschwangau (NIE przy zamku), tu także parkuje się auto. Parking jest płatny 6. Stąd do zamku idzie się około 30-40 min. Zazwyczaj można również dojechać konną bryczką lub autobusem, ale trasa piesza naprawdę nie jest wymagająca (asfalt). Z pod zamku na Marienbrucke idzie się dodatkowe 15 min. Jeżeli chodzi o to czy warto kupić bilet i wejść do środka, tego Ci nie powiem, bo w środku nie byłam - nie chciałam. W Internecie krążą różne opinie…

 

Fussen


Małe, klimatyczne miasteczko położone niedaleko zamku Neuschwanstein (około 7 minut jazdy autem). Więcej o Fussen przeczytacie na blogu zaleznawpodrozy. W zimie dodatkowo odbywa się tu jarmark świąteczny, trwa niestety tylko kilka dni …

Most Highline179


Jeden z najdłuższych mostów wiszących w Europie w stylu Tybetańskim. Długość mostu - 403m, wysokość na jakiej wisi most – 110m. Z mostu rozpościerają się wspaniałe widoki na zamek Ehrenberg, miasteczko Reutte i Alpy. Dodatkowo przy moście znajduje się platforma widokowa. Przejście przez most dostarcza niemałej adrenaliny, zwłaszcza osobom z lękiem wysokości (czyli na przykład mi). Jeżeli będą zapewniać Cię, że most się nie chwieje, pamiętaj kłamią! Koniec końców, ja przeszłam (co prawda bez zbędnego zatrzymywania się i patrzenia w dół), więc przejdziesz i Ty! W drugą stronę idzie się już znacznie pewniej i lepiej. Auto zostawia się na parkingu (parking płatny, kilka euro), następnie leśną ścieżką idzie się około 20min do mostu. Bilet, który umożliwia przejście mostu w obie strony kosztuje 8, można go kupić zarówno w maszynie/w informacji turystycznej na dole, jak i w maszynie u góry, także nie musisz od razu kupować „kota w worku”. Plusem odwiedzenia Highline179 w zimie (oprócz pięknych zimowych widoków) jest brak ludzi, my na moście byliśmy sami! Most otwarty jest codziennie od 8:00 do 22:00. Po zmroku jest ładnie podświetlony. Po więcej informacji odsyłam Cię na oficjalną stronę. Dodatkowo ruiny zamku Ehrenberg, znajdujące się po jednej stronie mostu, można zwiedzić za darmo!


   

Jezioro Plansee


W tym miejscu mogłabym dać znak równa się, napisać bajka i na tym zakończyć, ale napiszę coś jeszcze. Jezioro mieliśmy zobaczyć w drodze z mostu Highline179 do Garmisch-Partenkirchen. Okazało się, że było to jedno z największych (pozytywnych) zaskoczeń tego wyjazdu. Nie spodziewałam się, że będzie tam aż tak pięknie! Kolor wody to bajka nawet w zimie... Zresztą sam zobacz. Dodatkowo i tam byliśmy zupełnie sami, cisza, spokój i piękne widoki!




Plansee jeszcze raz 💙 Z mostu Highline179 jest tam tak naprawdę rzut beretem... niecała godzinka dzieli Was także od bawarskiego Garmish-Partenkirchen, które słynie z uroczych domów zdobionych techniką Luftmalerei (kilka zdjęć stamtąd możecie zobaczyć w Stories) oraz rzecz jasna skoczni i skoków narciarskich 😊 PS: Zima w tym roku pojawia się i znika (zdecydowanie za szybko)... jutro jedziemy w poszukiwaniu prawdziwej zimy. W Alpach jej nie znaleźliśmy, ale może w naszych Tatrach będzie? 😄 Miłego dnia dla Was! __________ #plansee #planseelake #planseeaustria #tirol #visittirol #austria #mountains #mountainslover #lakeslover #nature #naturewonder #reflection #reflectionlake #winter #wintervibes #travelgram #travelgirl #happyme #traveldiary #igersaustria #igerstirol #planseetirol #travelmypassion #podroze #podrozemaleiduze #tyrol #blogpodrozniczy #zplanem #bezplanu
Post udostępniony przez zplanembezplanu (@zplanembezplanu_com)


Garmisch-Partenkirchen


To bawarskie miasteczko słynie z domów zdobionych techniką Luftmalerei, skoczni i skoków narciarskich. Zwyczaj ozdabiania domów techniką Luftmalerei rozpoczął się w baroku (stąd zapewne aniołki, kwiatowe wzory i pastelowe kolory). Warto przejść się najbardziej reprezentatywną ze wszystkich ulic w mieście – Ludwigstrasse. Ciekawostką jest, że w przeszłości były to dwie oddzielne miejscowości Garmisch i Partenkirchen. Samo miasteczko wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie, w powietrzu było już czuć atmosferę nadchodzących skoków narciarskich – Turniej Czterech Skoczni. W tym miejscu mogę polecić Ci nocleg w Olympiahaus, pensjonat znajduje się vis a vis skoczni narciarskiej (bliżej się już nie da). Bawarski klimat w rozsądnej jak na Bawarię cenie. Podobno warto również zobaczyć wąwóz Partnachklamm, zimą prezentuje się bajkowo, nam już niestety nie wystarczyło czasu… Bilet wstępu kosztuje 5e. Godziny otwarcia różnią się w zależności od miesiąca, możesz je sprawdzić tutaj. Dodatkowym plusem Garmisch-Partenkirchen jest położenie miasteczka, niedaleko od Zugspitze, Alpspitze czy Eibsee.



Jezioro Eibsee


Niestety gdy dojechaliśmy nad jezioro Eibsee, pogoda całkowicie się załamała, zaczęło padać i pisząc krótko nie za wiele było widać… Jednak jeżeli będziesz miał trochę więcej szczęścia niż my, przekonasz się, że Eibsee w zimowej odsłonie wygląda przepięknie! Wokół jeziora prowadzi trasa spacerowa około 8km.

Innsbruck


Nie myślałam, że aż tak mi się tam spodoba! Warto zobaczyć między innymi Łuk Triumfalny, przejść się Maria Theresien Strasse, zobaczyć starówkę, Złoty Dach (centralny punkt starego miasta; dach pokrywają pozłacane płytki w ilości 2657 sztuk), Wieżę Miejską (Stadtturm), no i oczywiście rzekę Inn i kolorowe kamienice. Miejsce, z którego robione są najbardziej znane zdjęcia z Innsbrucka to Herzog Siegmund Ufer. Warto dodać, że w zimie woda w rzece Inn robi się krystalicznie czysta i jeszcze piękniej wychodzi na zdjęciach! Jeżeli masz trochę więcej czasu warto również odwiedzić restaurację widokową w Rathaus Galerien, zobaczyć skocznię narciarską czy wybrać się na wzgórze Bergisel. W okresie zimowym w Innsbrucku odbywa się pięć jarmarków świątecznych. My odwiedziliśmy między innymi jarmark przy rzece Inn i jarmark „pod” Złotym Dachem. Podobał mi się zwłaszcza ten drugi - niesamowicie klimatyczny! Piękne kamieniczki, w tle góry… gwarno, radośnie, jakoś tak przytulnie i małomiejsko. Wrażenia potęgowała przepiękna żywa choinka sporych rozmiarów, znajdująca się na samym środku placu. Stoiska pełne były (naprawdę ładnych) ozdób świątecznych. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie czegoś dobrego do jedzenia, niestety nie natrafiłam na nic co by mi smakowało, ale też wszystkiego nie próbowałam (pod tym względem jarmarki w Niemczech dla mnie wygrywają). Tak czy tak, Innsbruck w zimowo-świątecznej odsłonie na bardzo duży plus!


Tak jak pisałam wcześniej to jedynie kilka pomysłów na to co możesz robić zimą na Bawarii i w austriackim Tyrolu jeżeli nie jeździsz na nartach/snowboardzie lub chcesz zrobić sobie kilka dni przerwy od szaleństwa na stoku, możliwości jest znacznie więcej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz