10 lutego 2019

Moja Barcelona: dwie trasy zwiedzania (opis, zdjęcia, mapki)

https://www.zplanembezplanu.pl/2019/02/moja-barcelona-dwie-trasy-zwiedzania.html
Barcelona zdecydowanie ma to „coś”. Coś co przyciąga i nie pozwala zapomnieć. Jeżeli to prawda, że każdy ma swoje „miejsce na ziemi” albo przynajmniej miejsce do którego chce ciągle wracać, dla mnie takim miejscem jest Barcelona. Nie wiem co to miasto ma takiego w sobie (oprócz klimatu, jedzenia, budynków Gaudiego, punktów widokowych i tego, że zawsze jest tam coś nowego do odkrycia), ale odkąd stamtąd wróciłam, cały czas myślę o powrocie... i tak już kolejny raz. W tym wpisie przygotowałam dla Ciebie dwie trasy zwiedzania Barcelony. Jedną bardziej „standardową”, utartym szlakiem, drugą mniej standardową, trochę poza szlakiem. Chodź, zobacz i wybierz, która Ci bardziej odpowiada.

Każda z tych tras jest do zrobienia w jeden dzień. Chociaż oczywiście wszystko zależy od Ciebie i tego ile czasu poświęcisz na każde z miejsc. Nie myśl jednak, że dwa dni wystarczą na zwiedzenie całej Barcelony, oj nie… na to potrzeba zdecydowanie więcej czasu. A jeżeli chciałbyś wybrać się na jednodniową wycieczkę poza Barcelonę, odsyłam Cię do ostatniego wpisu o Montserrat.

Trasa 1


Sagrada Familia – Casa Mila – Casa Batllo – Barri Gotic – Parc de la Ciutadella – La Barceloneta – Montjuic – Las Arenas

Sagrada Familia – myślę, że tego miejsca nikomu nie trzeba przedstawiać, niezwykłe dzieło Gaudiego, architektoniczna perełka i symbol Barcelony. Kościół do tej pory nie został ukończony (koniec robót planowany jest na 2026 rok, czyli na stulecie śmierci Gaudiego). Tutaj możesz zobaczyć jak zmieniała się Sagrada Familia na przestrzeni lat. Nie bez przyczyny zaczynamy zwiedzanie Barcelony od tego miejsca. Oprócz tego, że jest niezwykłe, jest też niesamowicie zatłoczone i turystyczne, dlatego warto pojawić się tutaj jak najwcześniej. Bilet najlepiej kupić online (żeby ominąć kolejki do kasy), bo tak, żeby nie było wątpliwości… Mimo, że ceny biletów są wysokie, warto zobaczyć Sagrada Familia wewnątrz. Więcej informacji znajdziesz na oficjalnej stronie. Nie zapomnij też (tak jak ja za pierwszym razem) zajrzeć do dwóch parków przy Sagrada Familia: Placa de Gaudi i Placa de la Sagrada Familia, można stamtąd zrobić ciekawe ujęcia.



Casa Mila – kolejne dzieło Gaudiego… chcąc zwiedzić (wewnątrz) wszystkie albo przynajmniej większość budynków projektu tego architekta, za jednym razem, pewnie można byłoby zbankrutować, ale za samo patrzenie (z zewnątrz) jeszcze nikt nie każe płacić. Casa Mila miała przypominać zarośnięty, porzucony kamieniołom i tak na przykład kominy na dachu przybierają kształt dymu. 


Casa Batllo – to z kolei budynek, który w całości miał przypominać dinozaura. Niestety nie zobaczymy tego podobieństwa patrząc z frontu, ale na przykład na dachu jest fragment łuskowatego grzbietu gada. Przyznam, że odkąd zobaczyłam ten filmik (niesamowicie pobudzający wyobraźnię) naprawdę chciałabym zobaczyć Case Batllo wewnątrz.


Barri Gotic – czyli Dzielnica Gotycka, klimatyczna dzielnica, w której warto pobłądzić wąskimi uliczkami… Miejsca w dzielnicy, których na pewno nie możesz pominąć to Placa Reial, Katedra św. Eulali (La Seu) z pięknymi krużgankami i fotogeniczny mostek nad ulicą Carrer del Bisbe. Oprócz tego warto zaobserwować średniowieczne kamienne tabliczki z nazwami ulic, pisane czcionką gotycką. 




Parc de la Ciutadella – klimatyczny (tak, zdarza mi się nadużywać tego słowa, zwłaszcza mówiąc/pisząc o Barcelonie) park z XIXw., z jeziorkiem, po którym można popływać łódką, z wielką, piękną fontanną, alejkami i dużą ilością zieleni. Dobrze złapać w takim miejscu kilka głębokich oddechów (od tłumów, których nie brakuje w mieście nawet jesienią) i zrobić sobie krótką przerwę od zwiedzania.



La Barceloneta – nadmorska dzielnica Barcelony. Co tu dużo pisać, uwielbiam to miejsce! Uwielbiam tu chillować, spacerować plażą, promenadą, oglądać z daleka samoloty (właściwie takie małe kropeczki), których w pewnym momencie nie mogłam zliczyć, tyle ich było. W październiku na plaży było naprawdę sporo osób, ale pod koniec stycznia… jedynie garstka. Byliśmy popołudniu, później wróciliśmy jeszcze wieczorem i najchętniej wróciłabym już, zaraz. Poproszę o teleport! Chciałabym też kiedyś wypożyczyć rower i pojechać przed siebie, nadmorską promenadą.



Montjuic – wzgórze znajdujące się nad portem w Barcelonie. Jest na nim kilka parków, XVIIw. zamek, Palau Nacional z kolekcją sztuki katalońskiej i Magiczna Fontanna (chociaż z tą magią coś nas oszukują – byliśmy dwa razy i za każdym razem nie było pokazu, mimo, że sprawdzaliśmy wcześniej dni i godziny pokazów). Za to wieczorny klimat – ludzie, muzyka na żywo, uliczni malarze - na schodach przed Palau Nacional jest nie do podrobienia!

Będąc w tych okolicach możesz też odwiedzić taras widokowy znajdujący się na dachu centrum handlowego Las Arenas. Co ciekawe, w miejscu tym była kiedyś arena byków (ostatnia walka odbyła się w 1977 roku). Później w Katalonii wprowadzono zakaz walki byków i budynek stał się bezużyteczny… do czasu. Wracając jednak do tarasu widokowego, można na niego wjechać również przeszkloną windą (płatne dodatkowo kilka ).


Tak jak pisałam wcześniej, w jeden dzień nie zobaczysz wszystkich ani nawet połowy miejsc, które warto zobaczyć w Barcelonie, jednak na tyle dużo, żeby chcieć więcej. W powyższej trasie najbardziej brakuje mi Parku Guell i Parku Guinardo, w którym znajdują się bunkry (Bunkers del Carmel) z jednym z najlepszych, jak nie najlepszym widokiem na Barcelonę. Jedno i drugie można połączyć i spokojnie zobaczyć w jeden (kolejny) dzień.

Co ciekawe, początkowo w miejscu Parku Guell miało powstać osiedle z bogatymi willami, jednak wśród mieszkańców nie było chętnych na posiadanie domu tam - koniec końców w jednym z dwóch pałacyków wybudowanych na terenie parku zamieszkał Gaudi, a w drugim Guell (przyjaciel Gaudiego, który zlecił budowę wspomnianego bogatego osiedla). Część parku jest płatna, część bezpłatna (warto zobaczyć jedną, jak i drugą). Więcej informacji znajdziesz na oficjalnej stronie Parku Guell. Najpiękniejszy widok na miasto w parku roztacza się z kamiennej golgoty na Górze Krzyży - Turo de les Tres Creus (w bezpłatnej części parku).

Niedaleko stacji metra Alfons X (z której już tylko 20-25min pieszo na bunkry) znajduje się Xurreria z jednymi z najlepszych churros jakie jadłam. Nie daj się zwieść niepozornej białej budce - kryje w sobie same pyszności w postaci świeżych churros na wagę z samym cukrem (moje ulubione) lub z czekoladą.




Poznajecie to miejsce? Park Guell z trochę innej niż zazwyczaj perspektywy 😄 Mnie to miejsce zachwyciło, intensywne kolory, falujące kształty i naśladowanie natury 🌴 nie wyobrażam sobie być w Barcelonie i nie odwiedzić Parku Guell! __________ Tak przy okazji wspominków z Hiszpanii... od niedawna uczę się hiszpańskiego (możliwe, że okaże się bardziej przydatny niż myślałam 🙈), tak więc jeżeli znacie jakieś książki, aplikacje i inne szeroko pojęte materiały pomocne w nauce, chętnie przygarnę 😊 __________ #barcelona #barcelonacity #parkguell #gaudi #gaudismasterpiece #nature #naturelover #visitbarcelona #spain #visitspain #world_spain #travel #barcelonatravel #travelphotography #instatravel #instablogger #ilovetravel #podróże #kochampodroze #blogpodrozniczy #zplanem #bezplanu
Post udostępniony przez zplanembezplanu (@zplanembezplanu_com)

 

Trasa 2


Tibidabo – Parc del Laberint d’Horta – Mirador de Horta

Tibidabo – wzgórze, na którym znajduje się Kościół Serca Jezusowego i… park rozrywki. Nietypowe połączenie, prawda? Miejsce, warto jednak zobaczyć, ponieważ robi wrażenie, tak samo jak i widoki wokoło. Autor projektu budynku Kościół Serca Jezusowego wzorował się na paryskiej Bazylice Secre Coeur. Dodatkowo kościół zwieńczony jest figurą Jezusa, która przypomina tą z Rio de Janeiro. Niestety podczas naszego pobytu, taras widokowy przy kościele był otwarty dopiero od 11:00 (nie wiem czy tak jest zawsze?) o czym dowiedzieliśmy się już na miejscu wczesnym rankiem… również park rozrywki otwierają dopiero w marcu (w lutym otwarty jest jedynie w weekendy - widokowa część parku). Więcej informacji znajdziesz tutaj.



Parc del Laberint d’Horta – jak sama nazwa wskazuje to park, w którym zgubisz się w labiryncie. Dodatkowo jest tu mała „Wenecja”, a nawet wodospad! Powiem Ci, że to moja absolutna perełka, którą odkryłam podczas drugiego pobytu w Barcelonie. Nie zniechęcaj się tym, że park znajduje się na obrzeżach Barcelony. Łatwo dostać się tutaj z centrum miasta - metrem, a turystów jest garstka, nawet w samo południe w weekend. Wstęp kosztuje kilka €, więc warto! Parc del Laberint d’Horta to taki trochę „Tajemniczy Ogród”. 



Mirador de Horta – zdecydowanie mniej znany niż Bunkers de Carmel punkt widokowy, z którego rozciąga się nie mniej piękna panorama miasta. Miejsce znajduje się przy ulicy, jednak na tyle na uboczu, że w ogóle to nie przeszkadza. Z Parc del Laberint d’Horta pieszo jest około 25-30min. Jeżeli zmęczą Cię tłumy na bunkrach, sprawdź ten punkt widokowy, myślę, że Ci się spodoba!









Post udostępniony przez Z PLANEM bez planu (@zplanembezplanupl)

Nie bez przyczyny na tej trasie umieściłam tylko (a raczej AŻ) trzy miejsca. Przez to, że wszystkie są nieco oddalone od centrum, potrzeba więcej czasu na dotarcie do nich. Jeżeli widziałeś już Parc del Laberint d’Horta to podczas mojego ostatniego pobytu w Barcelonie odkryłam kolejne piękne miejsce w pobliżu punktu widokowego Mirador de Horta - Palau de les Heures. Nie widziałam pałacu wewnątrz (obecnie mieści się tam wydział uniwersytetu i w weekend jest zamknięte), ale nawet z zewnątrz pałac wraz z ogrodami robi ogromne wrażenie!


Nie mogę nie wspomnieć także o naszej ulubionej knajpce w Barcelonie - Focacceria Toscana, do której wróciliśmy po raz kolejny i pewnie jeszcze nie raz wrócimy. Co prawda jest to włoska knajpka z hiszpańskimi akcentami, ale wszystko tam jest tak pyszne (od pizzy, przez patatas bravas, tiramisu, crema catalana - tradycyjny kataloński deser, na bazie meka, żótek, cynamonu i mąki kukurydzianej, na sangrii kończąc), że szkoda nie polecić (:


Niezależnie od tego czy będzie to Twój pierwszy raz w Barcelonie czy kolejny, życzę Ci wspaniałego pobytu. Pamiętaj, że czasem lepiej też wyznaczyć własną „trasę” niż trzymać się sztywno planu. Ja Barcelonie nie mówię do widzenia, tylko hasta luego, czyli do zobaczenia!

2 komentarze:

  1. Barcelona już od dawna jest na mojej liście podróżniczych marzeń, ale wciąż jest nie po drodze, ale jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, może już w tym roku tam dotrę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzymam kciuki, żeby się udało! I mam nadzieję że spodoba Ci się tak samo jak mi. Ja już się głowie kiedy by tam znowu wrócić ... :)

      Usuń