25 marca 2019

3 sposoby na udany pobyt w Budapeszcie

https://www.zplanembezplanu.pl/2019/03/3-sposoby-na-udany-pobyt-w-budapeszcie.html
Budapeszt nie jest jednym z tych miast, do których „cały czas chce wracać”, nie oczarował mnie też tak, jak to zrobił Czeski Krumlov, nie zamierzam Cię jednak zniechęcać do jego odwiedzenia, wręcz odwrotnie… Budapeszt to piękne miasto, które ma kilka naprawdę wyjątkowych miejsc. Trzeba tylko wiedzieć gdzie iść i gdzie spędzić czas, bo na Budapeszt trzeba mieć po prostu sposób! I chociaż sposobów może być wiele, postanowiłam podzielić się z Tobą moimi trzema sposobami na to, żeby pobyt w Budapeszcie był udany. Jeżeli szukasz standardowej trasy zwiedzania Budapesztu, chcesz przeczytać o wszystkich #mustsee w tym mieście, tutaj tego nie znajdziesz. Możesz za to znaleźć coś znacznie lepszego, najlepszy sposób na Budapeszt!

W Budapeszcie byłam dwa razy, za pierwszym razem „zwiedzałam” jednak głównie Jarmarki Świąteczne. Tym razem udało się zobaczyć znacznie więcej, co mnie bardzo cieszy. I mimo, że Baszta Rybacka wygląda naprawdę bajkowo (prawie jak z Disneya, tylko mniej kolorowa), a z Góry Gellerta rozciąga się wspaniała panorama na Budapeszt, to jednak zupełnie inne miejsca sprawiły, że ten pobyt mogę uznać za naprawdę udany.

1) Odkryj termalne źródła Budapesztu


Nie wiem czy wiesz, ale o Budapeszcie mówi się jako o wielkim uzdrowisku termalnym. Tutejsza woda termalna posiada właściwości lecznice, zawiera m.in. magnez, wapń, siarczan, sód. Sprawi, że zrelaksujesz się po wyczerpującym dniu zwiedzania lub odwrotnie nabierzesz sił na cały dzień. Podobno budapeszteńscy zwykli mówić, że po wyjściu z łaźni, „nie czujesz ciała, a czujesz, że masz dusze”. I powiem Ci, że coś w tym jest, my byliśmy z samego rana (około 7 rano) w Łaźniach Gellerta. Początkowo czuliśmy się trochę zdezorientowani. Bilety, wąskie korytarze, organizacja, wszystko wygląda nieco inaczej, niż to co znamy z naszych rodzimych term. Dodatkowo rano, nie spotkasz tam prawie żadnych turystów (zazwyczaj jest to plusem, w tym przypadku może sprawiać, że będziesz czuł się trochę nieswojo), sami swoi. Po czasie czuliśmy się tam jednak coraz lepiej, mogliśmy się oddać relaksowi i… podziwianiu wnętrz. Łaźnie Gellerta to bowiem secesyjna perełka architektoniczna, baseny wyłożone są przepiękną mozaiką, więc uwierz mi, jest co podziwiać. Temperatura wody waha się w zależności od basenu, w niektórych dochodzi do 40 stopni. Jedyny minus, który zauważyłam to ilość basenów zewnętrznych. Podczas naszego pobytu był czynny tylko jeden basen zewnętrzny z podgrzewaną wodą, a także sauna i bania z zimną wodą. Rano tłumów nie było, ale wieczorem może być tam trochę tłoczno. Pod względem ilości basenów zdecydowanie wygrywają inne termy w Budapeszcie – Termy Sechenyiego. Bardzo ciekawy artykuł o Termach Sechenyiego możesz przeczytać tutaj.

Wracając jednak do Łaźni Gellerta, istnieje wiele typów biletów, które różnią się między sobą, również ceną. Musisz wiedzieć, że w termach budapesztańskich można kupić bilet z szafką (zostawiasz rzeczy w szafce i szukasz wolnej przebieralni) albo z prywatną kabiną (całą kabinę masz tylko dla siebie, możesz się tam przebrać i zostawić swoje rzeczy). Cenowo bilet z kabiną nie jest dużo droższy od tego z szafką, więc myślę, że warto dołożyć te kilka zł i mieć trochę „luksusu”. Na miejscu dostępne są także różnego rodzaju masaże, oczywiście dodatkowo płatne. Cały cennik i godziny otwarcia możesz sprawdzić na oficjalnej stronie. Oprócz Łaźni Gellerta i Term Sechenyiego w Budapeszcie znane są także Łaźnie Kiraly i Łaźnie Rudas. Wszystkich term jest jednak znacznie więcej, a więc jest w czym wybierać!

Co ciekawe, podobno łaźnie to wymysł mężczyzn, którzy spotykali się tu by dyskutować o polityce, zdrowiu i prowadzić życie towarzyskie. Jeszcze do niedawna w niektórych z obiektów, kobiety mogły kąpać się tylko w określone dni. Obecnie, jedynie w Łaźniach Rudas obowiązuje obostrzenie, w który dzień tygodnia mogą kąpać się tylko kobiety i jest to wtorek. W pozostałe dni w tygodniu łaźnie są dostępne tylko dla mężczyzn. W weekendy dla wszystkich.



2) Szalone (ruin) bary i uliczne jedzenie


Ruin bary zdecydowanie wyróżniają się na tle innych barów. Zaczęły pojawiać się w Budapeszcie kilkanaście lat temu. Wszystkie przyciągają oryginalnym wystrojem, chociaż nie wiem czy słowo oryginalne oddaje w całości to co możesz tam zobaczyć. Zresztą należałoby zadać pytanie czego tam nie ma? Większość powstała w starych kamienicach, ma podrapane i pomalowane ściany, kolorowe instalacje zawieszone pod sufitem i wyjątkowy klimat. Kiedy na zewnątrz zapada zmrok, a wewnątrz rozświetlają się kolorowe światełka, zaczyna się życie nocne, czyli najlepszy czas do odwiedzenia ruin barów i najlepszy czas, żeby naprawdę poczuć ich klimat. W Budapeszcie podobno jest ich ponad trzydzieści, my byliśmy w jednym z najbardziej znanych i podobno najlepszym (z pełną świadomością mogę zaryzykować i podpisać się pod tym) z ruin barów – Szimpla Kert. To też pierwszy ruin bar w Budapeszcie, który powstał w 2001 roku. Szimpla Kert składa się z kilku (kilkunastu?) pomieszczeń, korytarzy „labiryntów”. W środku znajdziesz całe mnóstwo dziwnych, szalonych, jak kto woli, rzeczy. Pośrodku instalacji zobaczysz nawet kawałek „dżungli”. W barach serwują piwo, drinki i inne alkoholowe i bezalkoholowe napoje. Ceny całkiem przystępne. Jeżeli między jednym, a drugim piwem trochę zgłodniejesz, polecam Ci Karavan, czyli miejsce ze street foodem, food truckami oferującymi jedzenie od węgierskiego, przez włoskie, po meksykańskie, kiełbaski, frytki i wiele innych. Co istotne, wszystko co tam zjedliśmy było naprawdę smaczne. A najlepsze jest to, że Karavan znajduje się zaraz przy Szimpla Kert, dosłownie rzut beretem.

Największym ruin barem w Budapeszcie jest Instant i z tego co piszą „każdy znajdzie tam coś dla siebie”, nam jednak nie udało się tam dotrzeć, więc nic więcej nie mogę powiedzieć. Jeżeli chcesz poznać inne, mniej znane ruin bary w Budapeszcie koniecznie sprawdź tą stronę.

Co ciekawe, w niedzielę (od godziny 09:00 do 14:00) Szimpla Kert zamienia się w targ rolniczy, na którym możesz kupić świeże produkty prosto od rolników, a na piętrze zjeść smaczne śniadanie.






3) Zobacz Budapeszt nocą


Budapeszt nocą różni się od tego za dnia, można nawet powiedzieć, że Budapeszt nocą to zupełnie inne miejsce niż Budapeszt za dnia. Przyznam, że nam zdecydowanie bardziej przypadła do gustu nocna wersja Budapesztu. Pięknie podświetlone Wzgórze Zamkowe i Parlament prezentują się niesamowicie! Wieczorne spacery po Budapeszcie są naprawdę wyjątkowe, dlatego trafiły właśnie tutaj, jako trzeci sposób na Budapeszt.



A Ty masz jakiś swój sposób na Budapeszt? Może znasz jakieś wyjątkowe miejsce w Budapeszcie? Daj znać w komentarzu! A jeżeli mowa o wyjątkowych miejscach, podsyłam Ci jeszcze naprawdę wyjątkowy apartament w Budapeszcie, o którym wspominałam już na Instagramie (@zplanembezplanu.pl). Zachęcam Cię także do obserwowania Z Planem Bez Planu na FB jeżeli chcesz być na bieżąco.




Post udostępniony przez Z PLANEM bez planu (@zplanembezplanu.pl)

2 komentarze:

  1. Budapeszt nocą jest magiczny. Szkoda, że było tak bardzo zimno, jak tam byłam :D A w termach niestety nie byłam, bo w ogóle nie miałam Budapesztu w planach i nie wzięłam ze sobą stroju kąpielowego. Ale Budapeszt to dla mnie jedno z tych miast, do którego chciałabym wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś o tym wiem, pierwszy raz, gdy byłam w Budapeszcie było tak zimno, że ciężko było zwiedzać... może dlatego zakończyło się na Wzgórzu Zamkowym, Jarmarkach i grzanym winie :D
      W takim razie życzę Ci, żebyś tam wróciła!

      Usuń