15 kwietnia 2019

Andaluzja - praktyczne informacje. Trasa, wypożyczenie auta, parkingi, noclegi

https://www.zplanembezplanu.pl/2019/04/andaluzja-praktyczne-informacje-trasa-auto-noclegi.html
Andaluzja była od jakiegoś czasu moim marzeniem. Wiedziałam, że nie chcę zobaczyć tylko jednego czy dwóch miejsc w tym regionie, chce zobaczyć znacznie więcej, dowiedzieć się znacznie więcej. Chcę poczuć hiszpański klimat, zobaczyć flamenco i zjeść dobre tapas. Wszystko to udało mi się zrealizować. Andaluzję chłonęłam całą sobą i Andaluzja mnie pochłonęła. Nie na darmo mówi się, że to najbardziej „hiszpański region”, teraz to wiem. To wszystko nie udałoby się gdyby nie road trip (swoją drogą jeden z moich ulubionych sposobów podróżowania, chociaż już to pewnie mówiłam), czas spędzony na szukaniu informacji w Internecie przed podróżą, no i dobry plan. Wszystkie praktyczne informacje zgromadziłam w jednym miejscu, wszystko to co powinieneś wiedzieć przed podróżą do Andaluzji znajdziesz właśnie tutaj. Zapraszam, weź kieliszek wina i rozgość się…

Jaką trasę wybrać?


Wszystko oczywiście zależy od tego co chcesz zobaczyć i jaką ilością urlopu dysponujesz (tydzień, dwa tygodnie?). Niestety w przypadku Andaluzji ilość miejsc wartych zobaczenia i tak z pewnością przewyższy ilość Twoich dni urlopowych, dlatego w pierwszym zdaniu powinno raczej być: wszystko zależy od tego co najbardziej chcesz zobaczyć. Warto wybrać miejsca, które na pewno chcesz odwiedzić, a później sprawdzić na mapie co warto zobaczyć po drodze. My mieliśmy pełny tydzień i z jednej strony udało nam się pokonać kilkaset kilometrów (około 800km) i zobaczyć całkiem sporo, z drugiej z kilku miejsc musieliśmy zrezygnować, żeby przysłowiowo „nie latać z językiem na brodzie” przez wszystkie dni. Nasza trasa prezentowała się mniej więcej tak. Piszę mniej więcej, ponieważ czasem było z planem, a czasem bez planu (i zbaczaliśmy trochę z trasy). Zaczęliśmy i skończyliśmy nasz road trip w Maladze. Oprócz tego odwiedziliśmy takie miejsca jak: Setenil de las Bodegas, Caminito del Rey, Ronda, Juzcar, Zahara de la Sierra, Sewilla, Kadyks, Gibraltar, Tarifa i Villanueva del Rosario (w tym ostatnim mieliśmy właściwie tylko nocleg, ale za to jaki – spaliśmy w kamperku!).


Jakiej pogody się spodziewać?


Najlepiej się niczego nie spodziewać (: Nie na darmo mówi się „kwiecień, plecień…”, oczywiście piszę o pogodzie w kwietniu, my byliśmy dokładnie na samym początku kwietnia. Mimo, że mieliśmy trochę deszczu, nigdy nie było tak, żeby przez cały dzień padało, zawsze prędzej czy później wychodziło słońce. Przez pierwsze dwa dni słońce świeciło cały czas i było bardzo ciepło. W Maladze ludzie opalali się na plaży, niektórzy nawet kąpali w morzu. Jakoś bardzo zimno nigdy nie było, ale dobrze mieć cieplejszą bluzę czy kurtkę, poranki i wieczory są chłodne.



Wypożyczenie auta


Jak road trip, to i wypożyczenie auta. My tym razem korzystaliśmy z usług firmy malagacar.com (zwróć uwagę na logo, wiem, że są inne firmy o podobnej nazwie). Dlaczego zdecydowaliśmy się na tą firmę? Przede wszystkim brak depozytu, korzystna cena, czytelne warunki umowy i dobry kontakt (głównie przez fb i maila). Masz do wyboru trzy opcje wypożyczenia: Basic, Comfort Pack, Full Pack. My zdecydowaliśmy się na ten ostatni, głównie ze względu na pełne ubezpieczenie i brak dodatkowych kosztów (np. za przekroczenie kilometrów/na dzień czy dodatkowego kierowcę). Siedziba firmy znajduje się niedaleko lotniska. Pomarańczowy bus przyjeżdża po Ciebie na lotnisko w Maladze i zawozi pod drzwi firmy, tak samo z powrotem. Jedzie się mniej niż 5min. Wszystko było jak najbardziej w porządku, zarówno z odbiorem auta, zwrotem, jak i z samym autem. Poszło sprawnie i bezproblemowo. Jeżeli masz jakieś dodatkowe pytania (z tego co zauważyłam) najlepiej pisać przez fb, najszybciej odpowiadają.


Parkowanie


Zanim przejdę do zmory każdego kierowcy w Andaluzji, czyli parkowania (nie martw się, wcale nie jest tak źle :), warto jeszcze wspomnieć o autostradach. Płatne autostrady oznaczone są AP – (numer) i myślę, że nie ma sensu na nie wydawać pieniędzy, chyba, że Ci się bardzo spieszy. Płatne są stosunkowo drogie, a bezpłatne wcale nie są gorsze. Bezpłatne autostrady oznaczone są A – (numer). Jeżeli jednak kusi Cię żeby „zaoszczędzić” czas, tutaj możesz sprawdzić ile Cię to będzie kosztowało, wystarczy wpisać miejsce początkowe i docelowe, bardzo wygodna i przydatna strona.

Dobra, przejdźmy do parkowania. Trochę się tego obawiałam, czytając informacje na ten temat w Internecie, ale koniec końców nie było tak źle, tylko pierwszego dnia po nieprzespanej nocy i podróży mieliśmy problem z zaparkowaniem w Maladze… Warto wiedzieć, że biała linia lub jej brak oznacza – parking bezpłatny, niebieska linia – parking płatny (płatność w parkometrze), żółta linia – zakaz parkowania, oczywiście trzeba też patrzeć na znaki, bo np. parkowanie w centrum, gdzie zazwyczaj parking jest płatny (niebieska linia), jest ograniczone czasowo do 3h, ale te linie to i tak spore ułatwienie. W miastach jest też wiele płatnych parkingów podziemnych, płatność za minutę (sic!), są droższe, ale przynajmniej jest tam trochę więcej miejsca niż na parkingach przy ulicy. Jeżeli nie wiesz o co chodzi, wpisz sobie w Google „parkowanie w Hiszpanii”, no to teraz już wiesz. I uwaga! Nigdzie nie widziałam tylu parkingowych, sprawdzających bileciki, co właśnie w Andaluzji.

W Maladze bardzo ciężko znaleźć parking bezpłatny, czasami ciężko znaleźć nawet płatny. W każdym innym miejscu (z wyłączeniem Gibraltaru, tam parkowaliśmy przed granicą, przejście przez granicę pieszo, parking płatny) udało nam się znaleźć parking bezpłatny, chociaż zazwyczaj był on oddalony o około 15-30min pieszo od centrum, w mniejszych miejscowościach trochę mniej.


Noclegi


Noclegi rezerwowaliśmy przez Booking i… pierwszy raz przez Airbnb, tak wiem, że ciężko w to uwierzyć, a jednak pierwszy raz. Trzy nasze noclegi mogę polecić szczególnie:

Hotel Meson de Sancho - nasz absolutny ulubieniec! Przepiękny hotel, wszystko dopracowane w najmniejszych detalach, cudowne widoki z balkonu i ta zieleń dookoła, w lecie można też korzystać z basenu zewnętrznego. Hotel znajduje się około 30min jazdy autem od Gibraltaru i 10min jazdy od Tarify.

Kamper – coś dla tych co lubią przygodę i są #naturelovers. Mimo, że w aucie, a dokładnie w Pajero mieliśmy już okazję nocować na Islandii, w takim kamperku jeszcze nigdy! Stylowo urządzony kamper, cisza, spokój i piękne widoki. Dom i Kamper Remedios znajdują się około 30min jazdy autem do Malagi.

Pension Cadiz – jestem absolutnie zakochana w tym i w kilku innych patiach znajdujących się w kamienicach w Kadyksie! Dodatkowo Pension zlokalizowany jest w starej części Kadyksu, a więc kolejny plus.




Jedzenie


Okazało się, że sangria, nie zawsze oznacza w Andaluzji, domową sangrię, jaką znam z Barcelony czy Teneryfy. Często w restauracji kiedy prosiłam sangrię, kelnerzy przynosili (jak się później okazało) tinto de verano, czyli „letnie wino” z sokiem z cytryny. W smaku trochę jak oranżada, nie powiem dobre, jednak sangrii nie przypomina. Oprócz tego miałam wrażenie, że niemal wszyscy piją Cruzcampo, czyli jasne piwo. No dobra, ale miało być o jedzeniu… kolejne moje zaskoczenie, churrosy ani trochę nie przypominają tych z Katalonii ani w smaku ani nawet w wyglądzie, są zdecydowanie grubsze, tłustsze i… słone. Mi niestety nie przypadły do gustu, chociaż churrosy uwielbiam! Całkiem często można też spotkać w piekarniach (a nawet w Lidlu) portugalskie Pastel de Nata, warto z tego skorzystać. Oprócz tego popularne są składane kanapki, bocadillo, głównie z szynką jamon i tutejszym serem. Pycha! No i oczywiście owoce morze, w tydzień zjadłam chyba więcej krewetek niż przez cały rok. Najpyszniejsze są w postaci Gambas al ajillo (z czosnkiem), Gambas al pil pil (na ostro) albo z grilla. Pycha, pycha i jeszcze raz pycha! A no i nie mogę pominąć pysznych truskawek, na Mercado Atarazanas w Maladze od 1 za 1kg.


Dodatkowe informacje


Do najbardziej znanych i obleganych atrakcji w Andaluzji np. Alkazar w Sewilli warto kupić bilety przez Internet, zaoszczędzisz czasu i unikniesz stania w długich kolejkach. Jeżeli chcesz wybrać się do Caminito del Rey polecam Ci zrobić to z wyprzedzeniem, ilość biletów jest ograniczona, a chętnych nie brakuje.

Mam nadzieję, że wytrwałeś do końca i nie zanudziłeś się po drodze. Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania, pisz śmiało, Andaluzja czeka! A jeżeli nie chcesz przegapić żadnego wpisu obserwuj Z Planem Bez Planu na Facebooku. Więcej podróżniczych inspiracji znajdziesz na moim profilu na Instagramie.

2 komentarze:

  1. Andaluzja wciąż pozostaje w sferze marzeń. Mimo, że tam nie byłam jestem zakochana w tym regionie. Andaluzja głównie fascynuje mnie kulturowo i językowo, ale nie ominęłabym także tych najbardziej znanych miejsc i atrakcji turystycznych. A z tym parkowaniem to chyba w całej Hiszpanii takie cyrki. Może nie mieliście takich dużych problemów, bo byliście jeszcze przed sezonem, ale jestem prawie pewna, że we wakacje mogłoby być znacznie gorzej.
    Na myśl o hiszpańskim jedzeniu, ślinka zaczęła mi lecieć :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci, żeby kiedyś przeszła do sfery planów i realizacji, bo zdecydowanie warto zobaczyć te wszystkie miejsca i poczuć ten klimat! Jeżeli chodzi o parkingi, to też o tym pomyślałam... na pewno we wakacje jest zdecydowanie więcej ludzi i mniej miejsc parkingowych, chociaż teraz było przed Semana Santa. O tak, mi też, zwłaszcza Gambas al ajillo mogłabym jeść codziennie :D Pozdrawiam również!

      Usuń