29 kwietnia 2019

O tym jak poczuć Sewillę? I co warto zobaczyć?

https://www.zplanembezplanu.pl/2019/04/o-tym-jak-poczuc-sewille-i-co-warto-zobaczyc.html
Sewilla, będąca stolica Andaluzji, stanowi obowiązkowy punkt każdego road tripu po Andaluzji. Uważana jest za jedno z najpiękniejszych miast Hiszpanii i myślę, że nie ma w tym zbytniej przesady. W Sewilli z pewnością można się zakochać, ot tak wybaczyć tłumy turystów, przewijające się przez ulice, kolejki (po bilety, po stolik w restauracji) i wyższe ceny noclegów. Co więcej, chyba każdy zna, chociaż ze zdjęć, kilka miejsc, które warto, a nawet trzeba zobaczyć będąc w Sewilli. Nawet jeżeli kiwasz właśnie przecząco głową, zaraz to zmienimy. Jak dla mnie ważniejsze jednak od pytania o to co warto zobaczyć, jest pytanie - jak poczuć Sewillę? Będzie o kilku miejscach, które trzeba zobaczyć, o ognistym flamenco i o kontrowersyjnej corridzie… Zaciekawiony? Zaczynamy!

Alkazar w Sewilli


Od tego miejsca zaczęliśmy nasze zwiedzanie Sewilli i Tobie też to polecam. Dlaczego? Im później tym więcej ludzi i większe kolejki do wejścia… Zaczynamy mało romantycznie, tak wiem, ale obiecuję, że będzie tylko lepiej :) Alkazar (Reales Alcazares) to Zespół Królewskich Pałaców i przepięknych ogrodów. I o ile Królewskie Pałace zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie, o tyle Ogrody Pałacowe jeszcze większe - tyle zieleni w jednym miejscu i to w mieście! Ogrodów jest kilkanaście (policzyłam na mapce), jest nawet labirynt, w którym naprawdę można się zgubić. Ba, w samych ogrodach można się zgubić, tyle tego jest, ale to przyjemne „gubienie się”. Jeżeli chodzi o Pałace to warto przyglądać się detalom i precyzyjnym arabskim zdobieniom. Najpopularniejszym miejscem w Alkazar jest z pewnością Patio de las Doncellas, otoczone arkadami z zębatymi łukami i kolumnami. Oczywiście to nie jedyne piękne patio jakie zobaczysz w Alkazar, ale wydaje mi się, że najpiękniejsze. Przed podróżą zapisałam sobie w planie przy punkcie Alkazar „obejść sala po sali, ogród po ogrodzie”. Czy mi się to udało? Nie wiem, ale naprawdę się starałam, bo warto. Bilety najlepiej kupić online tutaj. Bilet normalny (bez audio przewodnika) kosztuje 12,5, studencki tylko 4, także studenci korzystajcie póki możecie. Na miejscu są dwie kolejki dla tych z biletem i bez biletu. Nawet jeżeli zobaczysz o 9:30 (godzina otwarcia) długą kolejkę - dla tych z biletem, nie martw się, to dlatego, że dopiero otwierają.






Katedra Najświętszej Marii Panny


Katedry w Sewilli (Catedral de Sevilla) nie sposób nie zauważyć i nie sposób pominąć, również w tym wpisie. Mimo, że nie wchodziliśmy do środka, zrobiła na nas ogromne wrażenie. Przede wszystkim swoim rozmiarem, z początku trudno było nam odnaleźć nawet wejście do środka oraz wspaniałymi zdobieniami. Nawet jeżeli nie jesteś zwolennikiem „zwiedzania kościołów” polecam Ci obejść katedrę dookoła, na chwilę przystanąć i przyglądnąć się jej uważnie. Może będziesz miał tyle szczęścia co my i natkniesz się także na… ślub i parę młodą odjeżdżającą właśnie w zabytkowym aucie. Co to musiał być za ślub!


Plac Hiszpański


Plac Hiszpański (Plaza de Espana) to symbol Sewilli i jak dla mnie jedno z najbardziej klimatycznych miejsc w tym mieście. Plac nie dość, że jest przepiękny, to jeszcze na tyle duży, że zupełnie nie odczuwa się tam tłumu ludzi. Dodatkowo pomiędzy pałacem, a placem przepływa kanał, po którym można przepłynąć się łódeczką, tego jednak nie próbowaliśmy. Za to te mostki nad kanałem… bajka! Na Placu Hiszpańskim spędziliśmy naprawdę sporo czasu spacerując, przyglądając się pływającym łódeczkom, sesjom wykonywanym z okazji Pierwszej Komunii Świętej i wychodząc na balkony, z których jest najlepszy widok na cały plac. Nie mogliśmy oderwać wzroku również od flamenco…






Ogniste flamenco


Flamenco mieliśmy okazje oglądać cztery razy podczas (uwaga!) jednego dnia w Sewilli. Pierwszy raz gdzieś na ulicy, dwa razy na Placu Hiszpańskim i czwarty raz na wieczornym pokazie flamenco. Z pewnością ten ostatni zrobił na nas największe wrażenie, nie mniej oglądanie flamenco na Placu Hiszpańskim również ma swój klimat! Jednak dopiero podczas wieczornego pokazu w La Carboneria zrozumiałam, dlaczego flamenco nazywane jest ognistym tańcem... Parkiet płonął od wystukiwanych kroków, zróżnicowanego tempa i emocji! Jeżeli będziesz kiedykolwiek oglądał flamenco zwróć uwagę na mimikę twarzy. Dla mnie jest prawie tak samo ważna jak cała reszta, bo to na twarzy widać prawdziwe emocje tancerki, które przyprawiają o gęsią skórkę. Do tego całkowicie zgaszone światła, jedynie czerwona poświata rzucona na tancerkę, cisza panująca wśród oglądających i głośne „Ole!” zespołu po każdym występie. Nie do końca mogę polecić samo miejsce - La Carboneria (sangria to nie sangria, o czym więcej pisałam tutaj), ale już wieczorny pokaz polecam bardzo! Tym bardziej, że wstęp jest bezpłatny wystarczy przyjść (najlepiej wcześniej, później można zapomnieć o miejscu siedzącym), kupić coś do picia i poczekać na ogniste flamenco. Niestety godziny pokazów chyba nie są stałe, w Internecie wyczytałam jedno, a na miejscu okazało się zupełnie co innego. Mimo, że była sobota musieliśmy naprawdę długo poczekać na pokaz (w końcu zaczął się po 22:00), ale było warto!





Kontrowersyjna corrida


Na wstępie muszę zaznaczyć, że NIE jestem zwolennikiem corridy, a przeciwnikiem, ale nie będę oszukiwać świata, że corrida nie stanowi ważnej części historii Andaluzji i Hiszpanii. Chciałam się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat i zrozumieć dlaczego dla niektórych Hiszpanów corrida jest tak ważna. Postanowiłam, że odwiedzimy, jedną z aren corridy wraz z muzeum. Padło na arenę w Sewilli (La Plaza de Toros de la Maestranza), która uznawana jest za jedną z najpiękniejszych. Wstęp kosztuje 7. Dostaje się audio przewodnika (dostępny również w języku angielskim) i zwiedza się muzeum wraz z grupą i opiekunem, który otwiera kolejne pomieszczenia, na końcu dociera się na sam środek areny. Jak dla mnie było trochę za mało czasu, żeby wszystko spokojnie wysłuchać i oglądnąć eksponaty znajdujące się w pomieszczeniach. Niewątpliwie moja wiedza na temat corridy zwiększyła się, mimo, że zauważyłam, iż Hiszpanie (albo po prostu audio przewodnik :) strasznie emocjonująco podchodzą do samych zawodów i dorabiają do tego całą otoczkę, to nie wydaje mi się żebym zrozumiała. Po odwiedzeniu areny corridy mam raczej więcej pytań niż odpowiedzi. Zaskoczyło mnie też, że torreadorzy traktowani są jak celebryci, aktorzy czy piosenkarze.. ludzie żyją ich życiem i związkami, dasz wiarę?

Więcej o corridzie przeczytasz tutaj i tutaj (uwaga - drastyczne zdjęcia!).




Podczas naszego pobytu w Andaluzji zauważyliśmy także (nie tylko w Sewilli) przygotowania do Semana Santa. W cukierniach można było już kupić ciasteczka i inne wyroby cukiernicze w postaci nazarenos, w sklepach unosił się zapach kadzideł, a na niektórych ulicach czekały już drewniane krzesełka. Nie wspominając o reklamach w autobusach i plakatach na mieście… Wtedy jeszcze bardziej pożałowałam, że nie zostajemy w Andaluzji dłużej i nie załapiemy się na którąś z licznych procesji podczas Semana Santa. No cóż, pozostaje pooglądać relacje innych i liczyć, że kiedyś uda nam się wrócić do Andaluzji właśnie w tym czasie!





W Sewilli z pewnością można się zakochać 😍 Dalej jestem pod wrażeniem Alkazar, w tym Ogrodów Pałacowych (w których można się zgubić, naliczyłam kilkanaście, w tym labirynt 🙈), Placu Hiszpańskiego, ogólnego klimatu miasta i... pokazów flamenco, bez których nie wyobrażam sobie prawdziwie "poczuć Sewille"! Kilka dni temu przeczytałam, że poprzez flamenco można "coś" wytańczyć, na przykład złość, słabości i skonfrontować się ze swoimi emocjami. Przypominając sobie występy flamenco, które widziałam w Sewilli, trudno mi się z tym nie zgodzić. Kroki krokami, gesty gestami, ale czy widzieliście te emocje na twarzy tancerki? ❤️ __________ #sewilla #alkazar #alcazardesevilla #palms #greeneverywhere #andalucia #visitandalucia #spain #igersspain #spainphotography #igersspain #travel #travelling #travelgirlsgo #love_sevilla #traveldiary #podróże #podrozepoeuropie #polskieblogi #andaluzja #hiszpania #zplanem #bezplanu
Post udostępniony przez Z PLANEM bez planu (@zplanembezplanu.pl)

Czy odwiedzenie wymienionych miejsc, dowiedzenie się czegoś więcej o corridzie i zobaczenie ognistego flamenco sprawi, że poczujesz Sewillę? Myślę, że tak, bo każda z tych rzeczy stanowi jej nieodzowną część, a każda z tych części składa się na całość, tak jest czy tego chcemy czy nie.

Jeżeli chcesz być na bieżąco zapraszam Cię do obserwowania Z Planem Bez Planu na Facebooku.
Jeżeli nie czytałeś pozostałych wpisów z Andaluzji wszystkie znajdziesz tutaj.

4 komentarze:

  1. Być w Andaluzji podczas Wielkiego Tygodnia to moje marzenie. Mam nadzieję, że wreszcie się uda.
    Oglądając zdjęcia z Andaluzji, rozpływam się i po opisie wnioskuję, że faktycznie jest tam tak ładnie, jak pokazują zdjęcia i jak zawsze sobie to wyobrażałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też takie było, niestety skutecznie zniechęciły mnie nawet trzy razy droższe bilety lotnicze (różnica czasu jedynie 1-2 tygodnie)... ale może kiedyś jeszcze się uda. Co do Andaluzji, ja się nie zawiodłam (wręcz odwrotnie), więc myślę, że Ty też się nie zawiedziesz! :)

      Usuń
    2. Pisałam pracę licencjacką na temat andaluzyjskiego wielkiego tygodnia właśnie w kontekście turystyki i faktycznie wówczas ruch turystyczny w Andaluzji wzrasta, a więc jest to dobra okazja do zarobku stąd też zapewne te ceny. Ale zawsze można zaplanować jakiś samochodowy trip przez Europę do Andaluzji ;)

      Usuń
    3. O to miałaś naprawdę ciekawy temat! Samochodowe tripy uwielbiam, więc kto wie może kiedyś :) Pozdrawiam!

      Usuń