18 listopada 2019

Post inny niż wszystkie: Czego nauczyłam się na Erasmusie w Walencji?

https://www.zplanembezplanu.pl/2019/11/czego-nauczylam-sie-na-Erasmusie-w-Walencji.html
Jak już zapewne wiesz (jeżeli obserwujesz mojego Instagrama) udało mi się w tym roku wyjechać na dwa i pół miesiąca do Walencji i tym spełnić jedno ze swoich podróżniczych marzeń/planów – zamieszkać w Hiszpanii… a wszystko to za sprawą odbywania praktyk w ramach programu Erasmus+ właśnie w tej hiszpańskiej miejscowości. Nie zawsze było łatwo, ale na pewno było warto! Jeżeli tylko masz możliwość skorzystania z programu Erasmus+, a do tego masz jakieś oszczędności na koncie (stypendium niestety nie wystarczy na wszystko) nawet się nie zastanawiaj. Krótkie podsumowanie tego, czego nauczyłam się na Erasmusie w Hiszpanii.

Nie wiem czy wiesz, ale na praktyki w ramach programu Erasmus+ można również pojechać będąc absolwentem (pod pewnymi warunkami). Cała procedura aplikacyjna może różnić się w zależności od uczelni na jakiej studiujecie, dlatego o szczegóły warto dopytać się bezpośrednio na swojej uczelni.

Myśleć po angielsku


Kiedy uczyłam się angielskiego w szkole, często słyszałam "musisz zacząć myśleć po angielsku" - ale jak?! Nie wiedziałam jak zacząć myśleć po angielsku, dopóki nie przyjechałam do Hiszpanii i prawie wszędzie (o dziwo!) oprócz sklepów i restauracji, czyli przede wszystkim w pracy i w domu mówiłam po angielsku. Na początku wkurzałam się kiedy nie potrafiłam czegoś powiedzieć czy kiedy jakieś słowo wypadło mi z głowy, akurat wtedy kiedy było potrzebne. Ponadto byłam zmęczona myśleniem "jak to powiedzieć..." aż po około tygodniu zauważyłam, że moje myśli same układają się po ANGIELSKU! Było to dziwne i trochę nawet zabawne, kiedy myślałam co chce powiedzieć, na przykład mamie - i te myśli układały się po angielsku - a dopiero później "przekładałam" je na polski, bo w końcu chciałam to powiedzieć po polsku.

Jeżeli więc zastanawiasz się jak zacząć myśleć po angielsku, odpowiedź jest następująca - być ZMUSZONYM do mówienia po angielsku DZIEŃ na DZIEŃ. Słowo klucz to być... zmuszonym (:

I to nie jest tak, że hiszpański Ci się nie przyda… powiedziałabym nawet, że podstawy hiszpańskiego są obowiązkowe, jeżeli wybierasz się na praktyki do Hiszpanii. Nawet jeżeli w pracy będziesz porozumiewał się tylko po angielsku, jakoś trzeba dogadać się z właścicielem mieszkania, z panią w sklepie, z panem w barze i w innych miejscach, w których prawdopodobieństwo, że nikt nie będzie znał angielskiego jest wysokie.

Działać pod presją czasu i stresu


Właściwie wydaje mi się, że to umiałam już wcześniej (zabrzmiało trochę nieskromnie :), ale wydarzenia, które miały miejsce podczas moich praktyk - zerwanie praktyk i szukanie nowych... po czasie, utwierdziły mnie tylko w tym. Niemniej jednak nauczyłam się, że nigdy nie powinno Ci "być głupio" zadzwonić i zapytać, bo tak naprawdę pytając nic nie tracisz, możesz tylko zyskać. Niestety mam wrażenie, że zachowania typu "głupio mi tak zadzwonić/zapytać", "nie, nie zapytam, bo wyjdę na idiotę" to typowo polskie zachowania... W Hiszpanii nikomu nie jest "głupio" i niech Tobie też nie będzie! Pamiętaj - możesz tylko zyskać, więc walcz o swoje

...że nic nie trwa wiecznie


Zabrzmiało poważnie, ale nie o to tutaj chodzi. Często odkładamy różne rzeczy, miejsca, spotkania na... później. Myślimy "mam czas", "spotkam się ze znajomymi później", "nie, teraz nigdzie nie idę, nie chcę mi się". No to słuchaj mnie teraz uważnie, to czy będzie czas czy nie - tego nie wiesz - więc lepiej załóż, że tego czasu nie będzie. Jak możesz zrobić coś teraz - zrób to teraz, jak możesz pojechać, tam gdzie chcesz teraz - pojedź teraz, jak możesz spotkać się ze znajomymi - spotkaj się i wyjdź do ludzi! Nie ma co odkładać życia "na później". Przez jedynie połowę miesiąca pobytu w Hiszpanii wydarzyło się tyle, że aż zastanawiam się jak to możliwe w zaledwie niecały miesiąc... a końcowy wniosek jest tylko jeden - żyj tu i teraz!

Ponadto czas na Erasmusie płynie bardzo szybko, co może potwierdzić chyba każdy były „Erasmus”, nim się obejrzysz będzie po Twoich praktykach, dlatego doceń dany Ci czas i dobrze go wykorzystaj. Potem zostaną tylko (albo aż!) wspaniałe wspomnienia, doświadczenie, którego nikt Ci nie odbierze i międzynarodowe znajomości, a może nawet i przyjaźnie.

Ja mówię siesta, fiesta i mañana, Ty myślisz – lepiej być nie może!


No cóż, nie do końca, w każdym razie nie dla każdego. Przed przyjazdem do Hiszpanii, nie zastanawiałam się za bardzo nad typowym dniem Hiszpana, wiedziałam, że mają sieste w ciągu dnia, że z pracy wracają późno, a jeszcze później jedzą kolację, o czym pisałam już tutaj. Teraz już wiem, że typowy dzień Hiszpana, nie jest dla mnie, przerwa w ciągu dnia wydaje mi się bezsensowna, a późna kolacja, mówiąc łagodnie, nie służy mojemu żołądkowi, ale podobno do wszystkiego idzie się przyzwyczaić. Hiszpanie życie zaczynają po zmroku. W Walencji dopiero po 20:00 zaczyna być tłoczno na ulicach, ludzie w restauracjach siedzą, jedzą, piją, rozmawiają - można wtedy poczuć prawdziwy klimat Walencji.

Reggaeton, salsa, bachata - tego nie da się nie lubić. W Walencji nawet na plażę, niektórzy biorą ze sobą wielkie głośniki, z których wydobywają się przyjemne rytmy reggaeton. Hiszpańskie fiesty uwielbiam! Miałam okazję brać udział w Bonica Fest, o której pisałam trochę więcej tutaj, a także w World Paella Day (relacja w wyróżnionych Insta Stories na moim Instagramie) oraz w jeszcze jednej fieście w miasteczku Xativa.

Co do mañany (z hiszp. jutro)... co oznacza „co masz zrobić dzisiaj, zrób to jutro” mam mieszane uczucia, z jeden strony jest to zaprzeczenie punktu 3. z tego wpisu, z drugiej jednak strony będąc w Walencji zaczęłam doceniać hiszpański slow life, brak pośpiechu i brak stresu.





Walencja... miejsce, gdzie ludzie uśmiechają się do siebie, sprzedawcy w sklepach są mili (w większości), Pan w kiosku czasem nawet śpiewa 😅, a Pani z balkonu (mamy balkony na wprost siebie) zawsze macha, kiedy widzi mnie na balkonie 😍 chociaż wcale się nie znamy. Może niedużo, a jednak bardzo dużo, zwłaszcza kiedy masz zły dzień... I to chcę właśnie zapamiętać, nie tylko piękne miejsca, ale też chwile i ludzi. To co, uśmiechnij się do kogoś dzisiaj, może akurat poprawisz tym komuś poniedziałek 😊 PS: poza tym zapamiętam jeszcze świeże (i tanie!) owoce morza, które możesz kupić w sklepie dwa kroki od siebie, a makaron z langustynkami (#madebyme 🙊) będzie mi się śnił po nocach! PS2: jeszcze nie wracam, po prostu nie chcę, żeby wspomnienia uleciały... Miłego poniedziałku dla Was! __________ #valencia #valenciagram #valenciaoldtown #valenciana #valenciancommunity #postcard #postcardfromvalencia #igersvalencia #igersspain #spain #travelspain #travelaroundtheworld #travelography #traveldiary #travelblog #podróże #podrozepoeuropie #pocztowka #hiszpania #walencja #blogpodrozniczy #zplanem #bezplanu
Post udostępniony przez Z PLANEM bez planu (@zplanembezplanupl)

Podsumowując, mam wrażenie, że Hiszpania to nie kraj, to styl życia i trzeba brać ją całą, ze wszystkimi jej plusami, minusami i dziwactwami, ja w każdym razie „biorę”!

__________________________________________________________________________________ "Post inny niż wszystkie" to cykl postów (oczywiście) podróżniczych, jednak w trochę innej niż reszta, formie. W postach z tego cyklu chcę dzielić się z Tobą swoimi przemyśleniami, emocjami, wrażeniami na różne tematy oraz zachęcić Ciebie do aktywnej dyskusji i wymiany myśli na dany temat w komentarzu. Pierwszym postem z tego cyklu był post "Dlaczego chcę wrócić do Azji", wszystkie posty z tego cyklu znajdziesz tutaj.

2 komentarze:

  1. Po wyjeździe na Erasmusa na studia, chciałam również wyjechać na praktyki, ale trochę za późno się "obudziłam" i już nie zdążyłam :( Erasmus to świetny czas.
    A co do hiszpańskiego stylu życia, po trzymiesięcznym pobycie na Majorce, kiedy wróciłam do Polski, bardzo brakowało mi tej długiej przerwy obiadowej w ciągu dnia, ciężko było się przestawić, przyzwyczaiłam się i cóż, odpowiada mi taki system, więc w miarę możliwości zaczęłam go realizować również w Polsce. A teraz znowu Hiszpania :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja teraz trochę żałuję, że nie pojechałam na Erasmusa na studia, ale nie miałam wtedy takiej możliwości, więc cieszę się, że na praktyki się udało :) Mi akurat przerwy obiadowej nie brakuje, ale innych rzeczy, miejsc i przede wszystkim ludzi bardzo! O super, na krótko czy na dłużej? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń