7 listopada 2019

Moje ulubione miejsca, kawiarnie, bary i restauracje w Walencji

https://www.zplanembezplanu.pl/2019/11/moje-ulubione-miejsca-kawiarnie-restauracje-w-Walencji.html
W Walencji spędziłam dwa i pół miesiąca i przez ten czas zdążyłam dość dobrze poznać to hiszpańskie miasto. Przed przyjazdem wiedziałam o nim niewiele, Walencja nigdy nie była też na mojej liście podróżniczych planów, przez co nie miałam co do niej żadnych oczekiwań… jednak już po pierwszym spacerze po Starym Mieście, wiedziałam, że dobrze wybrałam. Na Instagramie powstał prawie cały przewodnik po tym mieście w postaci Insta Stories (w wyróżnionych). W tym wpisie chciałabym jednak podzielić się z Tobą moimi ulubionymi miejscami w Walencji. Znajdziesz tu także sprawdzone bary, restauracje i kawiarnie, do których chętnie wracałam i chętnie jeszcze wrócę, bo Walencji nie mówię do widzenia, a do zobaczenia.

Jardin de Monforte


W Walencji znajdziesz wiele pięknych ogrodów, jedne z najbardziej znanych to Jardin del Turia – ogrody powstałe w dawnym korycie rzeki Turii, Jardin Botanico - Ogród Botaniczny z roślinami z całego świata czy Jardines del Real, jak dla mnie najpiękniejsze są jednak Jardin de Monforte. Może i małe, ale za to mniej zatłoczone i wyjątkowo piękne! W Jardin de Monforte znajdują się nie tylko drzewa i krzewy, ogród różany, ale także rzeźby, fontanny (w jednej z nich pływają nawet żółwie) i klimatyczne zaułki, a przede wszystkim tunel kwiatowy. Jeżeli trafisz na czas, w którym kwiaty w tunelu będą kwitły, więcej niż pewne, że wyjdziesz z Jardin de Monforte zauroczony, tak jak i ja! Wstęp do Jardin de Monforte jest bezpłatny.








Wczoraj minęły trzy tygodnie od mojego przyjazdu do Hiszpanii, dokładnie do Walencji... 🙈 i z jednej strony nie wiem kiedy to zleciało, a z drugiej wydarzyło się tyle, że nie wiem jak to możliwe w niecały miesiąc 😄 Jest pięknie, chociaż nie zawsze było łatwo, ale o tym pewnie jeszcze Wam opowiem. Póki co chcę Wam pokazać jedno z moich ulubionych miejsc w Walencji, wcale nie takie znane, chociaż jest przepiękne 😍 Jardines de Monforte to ogrody, w których znajdziecie nie tylko drzewa i krzewy, ale też piękne rzeźby, fontanny, klimatyczne zaułki i... tunel kwiatowy (widoczny na zdjęciu, na żywo prezentuje się jeszcze piękniej!) - prawdziwa perełka 🌺 Walencja to wspaniałe miasto, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, piękne stare miasto, Giełda Jedwabiu wpisana na listę UNESCO, Mercado Central, zielone ogrody, szerokie plaże, Miasteczko Sztuki i Nauki, street art i wiele, wiele więcej... __________ #valencia #valenciagram #valenciana #valenciancommunity #jardinesmonforte #monforte #jardinesvalencia #igersvalencia #beautifulvalencia #flowers #flowerphoto #garden #travel #travelography #traveldiary #travelmypassion #travelinspo #spain #igersspain #visitspain #hiszpania #walencja #blogpodrozniczy #zplanem #bezplanu
Post udostępniony przez Z PLANEM bez planu (@zplanembezplanupl)

Barrio del Carmen


Stare Miasto w Walencji po prostu uwielbiam! Za każdym razem (a trochę tego było) spacerując po nim odkrywałam coś nowego, nowy Street Art, nowe graffiti, ciekawe miejsca, jak La Estrecha – najwęższy budynek w Europie i drugi najwęższy na świecie (ma 107cm szerokości) i La Casa de los Gatos – mały domek, który służy jako schronienie dla okolicznych kotów, nowy sklepik z piękną, minimalistyczną biżuterią czy z ręcznie malowanymi wachlarzami, nowy klimatyczny bar, jak Cafe Negrito czy Arandinos Tapas Valencia, jednak Barrio del Carmen to wyjątkowa dzielnica historycznej części Walencji. Barrio del Carmen to połączenie kultury, gastronomii i unikalnego klimatu! Nie możesz pominąć Placa del Carmen – serca tej dzielnicy oraz Portal de la Valldigna.



Street Art


Odkrywanie Street Artu w Walencji było czymś co naprawdę lubiłam robić, jest tu tego tyle, że wystarczy mieć oczy szeroko otwarte, a na pewno znajdziesz coś ciekawego. Moje ulubione miejsca ze Street Artem to Placa de Lope de Vega, gdzie na jednym z budynków, znajduje się nietypowy, wyhaftowany Street Art, pokazujący połączenie architektury z haftem krzyżykowym, Carrer de Baix, unikalna ulica, pełna graffiti, plakatów, wlepek i innych form sztuki ulicznej, Carrer de la Beneficencia i Carrer de na Jordana oraz sklepowe żaluzje… unikalna forma sztuki ulicznej, którą zobaczysz jedynie przez krótki czas w ciągu dnia, kiedy sklepy są zamknięte. Niektóre prace robią ogromne wrażenie!

W tym miejscu nie mogę nie wspomnieć także o Davidzie Limonie, dzięki któremu graffiti zaczęto postrzegać jako sztukę, a nie jako wandalizm i którego prace przeszły z „ulicy” do galerii sztuki... Prace Davida Limona inspirowane są postaciami z komiksów i naprawdę łatwo je rozpoznać.




Mercado Central


W Walencji odwiedziłam kilka targów, mimo, że Mercado Central jest najbardziej zatłoczony z nich wszystkich - na pozostałych nie ma aż tylu turystów, Mercado Central pozostał moim ulubionym targiem w Walencji. I nie wiem czy to przez to, że mieści się w pięknej zabytkowej hali (modernistyczna konstrukcja łączy w sobie szkło, metal i ceramikę), przez to, że ma unikalny klimat, czy przez to, że znajdziesz tam ogromny wybór lokalnych produktów. Wyborne jamon iberico (słynna hiszpańska szynka), sery, ryby i owoce morza, oliwki, warzywa i owoce. Pewnie przez wszystko po trochu... Warto spróbować kawałków owoców „w kubeczku” (truskawki, ananasy i inne) - pyszna i zdrowa przekąska! Kubeczek kosztuje około 1,5.

Jako ciekawostkę dodam, że w Walencji we wrześniu odbywa się także festiwal targów miejskich - Bonica Fest, miałam okazję uczestniczyć w tegorocznej edycji. Program festiwalu obejmuje swoim zasięgiem nie tylko Mercado Central, ale także inne targi, jak na przykład Mercado Ruzafa. Tańczyć do muzyki house między stoiskami w Mercado Central, na których w ciągu dnia było pełno świeżych ryb i owoców morza (tak, zapach pozostał)… bezcenne! Oczywiście przekąsek i piwa też nie brakowało (:



Lonja de la Seda


Lonja de la Seda, czyli Giełda Jedwabiu, wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, to miejsce, którego nie można pominąć podczas zwiedzania Walencji. Budynek pełnił kiedyś funkcję centrum handlu morskiego, przede wszystkim handlu jedwabiem, na obszarze wybrzeża Morza Śródziemnego. Jest symbolem złotego wieku Walencji i zamożności jej mieszkańców. Obecnie Giełda Jedwabiu to przede wszystkim piękne wnętrza, ale także bogato zdobiony sufit w sali konsularnej i Dziedziniec Pomarańczowy. W niedzielę wstęp jest bezpłatny. Więcej informacji znajdziesz tutaj.



Ruzafa


Dzielnica Ruzafa to alternatywna dzielnica Walencji, taki trochę krakowski Kazimierz. Miałam to szczęście, że mieszkałam niedaleko Ruzafy i jedynie kilka kroków dzieliło mnie od tych wszystkich barów, restauracji, vintage shopów, których na Ruzafie nie brakuje (Petticoat, Vintage Store) i od Mercado Ruzafa. Jednak nawet jeżeli będziesz mieć tu trochę dalej, warto tu zajrzeć, nie ma tu zbyt wielu turystów, jest za to niesamowity klimat, Dulce de Leche Boutique, cafeteria i pasteleria (ciastkarnia) z przepysznym kajmakowym sernikiem, Cafe ArtySana idealna na zdrowy i pyszny brunch w przystępnej cenie i La Escuela de Ruzafa - szkoła tańca i centrum kulturalne z wieloma ciekawymi wydarzeniami, takimi jak Flea Market.


Po lewej jeden z licznych vintage shopów na Ruzafie - Petticoat Vintage Lab, po prawej restauracja MalaMia Ruzafa

Miasteczko Sztuki i Nauki


Tego miejsca chyba nikomu nie trzeba przedstawiać… Miasteczko Sztuki i Nauki (Ciudad de las Artes y las Ciencias) to nowoczesny kompleks budowli, w którego wchodzi Oceanarium (El Oceanografic), Planetarium oraz kino IMAX (El Hemisferic), Muzeum Nauki Księcia Filipa (El Museo de las Ciencias Príncipe Felipe), Pałac Sztuki Królowej Zofii (El Palau de les Arts Reina Sofi) oraz El Umbracle – taras widokowy z palmami. Nie o zwiedzanie budynków wewnątrz mi tu jednak chodzi, a o zwiedzanie (spacer) na zewnątrz i to w nocy… Podświetlone Miasteczko Sztuki i Nauki robi bowiem jeszcze większe wrażenie niż za dnia!


Playa Patacona


Plaże w Walencji to jedne z najszerszych plaż jakie widziałam, są nieco oddalone od centrum, ale warto je odwiedzić. Typem plażowicza nie jestem, na plaży wytrzymam kilka godzin (jak dobrze pójdzie :), ale Playa Patacona naprawdę mi się podobała i lubiłam spędzać tam czas. Nie tak zatłoczona i zdecydowanie spokojniejsza niż Playa la Malvarrosa. Dodatkowo znajdziecie tu cień, co nie jest takie oczywiste na plażach w Walencji. Szczególnie miło wspominam jogę na Playa Patacona…


Bary, restauracje i kawiarnie


W Walencji mam też kilka swoich ulubionych barów, restauracji i kawiarni, o dwóch z nich wspominałam już wyżej… Dulce de Leche Boutique i Cafe ArtySana w dzielnicy Ruzafa.

Po lewej sernik kajmakowy w Dulce de Leche Boutique - pychota, po prawej wnętrze Cafe ArtySana

Warto odwiedzić także Horchateria Santa Catalina na Starym Mieście. Jest to jedna z najbardziej znanych horchaterii i chocolaterii w Walencji, tradycyjne wnętrza urzekają (ściany zdobi tradycyjna ceramika Manises), a churrosy (hiszpański przysmak w postaci smażony na głębokim oleju „pręcików”, mogą być posypane cukrem lub z czekoladą) są tutaj zawsze świeże i pyszne! Warto spróbować także horchaty – lokalny napój przygotowywany z migdałów ziemnych (chufas), cukru i wody, orzeźwia i gasi pragnienie oraz fartons - lukrowane paluchy, które można maczać w horchacie albo jeść osobno.

Po lewej wnętrze Horchateria Santa Catalina, po prawej churrosy posypane cukrem

Nie mogę pominąć także Via Pizza Take Away – pokochałam tamtejsze empanadas (na wynos) z szynką i serem i naprawdę często po nie wracałam. Empanadas to rogalik, pierożek z różnym nadzieniem (na przykład z szynką i serem, z mięsem lub warzywami), smażony na blasze. Empanadas pochodzą z Argentyny, jednak są popularne w całej Ameryce Łacińskiej (i nie tylko), występują w różnych odmianach w zależności od kraju i regionu. Na wspomnienie zasługuje także pan, który prowadzi Via Pizza Take Away, przemiły człowiek!

Warto odwiedzić także jeden (albo kilka) z barów, miło wspominała Cafe Negrito (klimat), Arandinos Tapas Valencia (pyszna sangria) i Cafe de las Horas – chociaż nazwanie tego miejsca „barem” to małe nadużycie. Barokowe wnętrze (meble, rzeźby, kryształowe żyrandole, kwiaty ) Cafe de las Horas robi ogromne wrażenie i przenosi Cię w inne czasy. Ponadto jak Aqua de Valencia to tylko tutaj… Agua de Valencia to (pyszny i orzeźwiający) lokalny koktajl na bazie ginu, wina musującego Cava, wódki, soku pomarańczowego i lodu.



Wyświetl ten post na Instagramie.

... pogoda sprzyja pisaniu, tak więc nowy post na blogu pojawi się jeszcze dzisiaj! Podzielę się z Wami moimi ulubionymi miejscami, kawiarniami, barami i restauracjami w Walencji ❤️ Już teraz mogę Wam zdradzić, że nie mogło tam zabraknąć Cafe de las Horas (na zdjęciu), miejsca które trzeba odwiedzić będąc w Walencji. Wspaniałe, barokowe wnętrze robi wrażenie i przenosi Cię w inne czasy... te wszystkie meble, rzeźby, kryształowe żyrandole, kwiaty 🙈 Jak już tam będziecie, spróbujcie Agua de Valencia - "wody z Walencji", która z wodą ma jednak mało wspólnego, to lokalny koktajl na bazie ginu, wina musującego Cava, wódki, soku pomarańczowego i lodu 🍹 Pyszny i orzeźwiający! Miłego dnia Wam życzę i już teraz zapraszam na bloga wieczorem 👉 zplanembezplanu.pl Cafe de las Horas - place with magnificent baroque interior and refreshing Agua de Valencia - local cocktail based on gin, sparkling wine, vodka, orange juice and ice 🍹 __________ #cafedelashoras #valencia #aguadevalencia #valencia🇪🇸 #valenciaspain #valenciaoldtown #valenciabynight #valenciaespana #espana #valenciagram #igersvalencia #valenciabonita #valenciana #spain #spanishplaces #spanishcity #baroqueinterior #interiordesign #spainphoto #spaingram #traveldiary #travelblog #travelspain #podróże #hiszpania #walencja #blogpodrozniczy #zplanem #bezplanu
Post udostępniony przez Z PLANEM bez planu (@zplanembezplanupl)

 Nie mogę nie wspomnieć także o dwóch sieciówkach, do których chętnie wracam nie tylko w Walencji, ale także w innych miastach, w których są, a mowa tu o 100 Montaditos, czyli kultowej już restauracji, serwującej przede wszystkim kanapeczki z przeróżnymi składnikami, włożonymi do środka. Montadito to zdrobnienie od słowa montado, które oznacza właśnie włożony. Jak możecie się domyślić w karcie menu znajdziecie aż 100 różnych kanapeczek. Oprócz kanapeczek są także inne przysmaki, moje ulubione to serowe kulki w panierce (mniam!), piwo i tinto de verano. Wszystko jest bardzo(!) przystępne cenowo, obowiązują również liczne promocje (np. wszystko za 1e w wybrane dni). 100 Montaditos to nie tylko restauracja, to miejsce spotkań z przyjaciółmi.

Drugą sieciówką jest Gelateria la Romana. Lody w Gelateria la Romana to najlepsze lody na świecie (mój ulubiony smak to pistacja). Oprócz tego w cenie dodają również prawdziwą, gęstą czekoladę na dół rożka i bitą śmietanę na górę.


Pisząc ten post zdałam sobie sprawę z trzech rzeczy, po pierwsze wspomnienia walencjańskie wciąż są żywe, po drugie ulubionych miejsc w Walencji mam tyle, że ciężko zmieścić je w jednym wpisie, po trzecie… podczas gdy Barcelona ma moje serce, Walencja ma moją duszę, dlatego hasta luego Valencia!

Jeżeli podobał Ci się ten post, będzie mi miło jeżeli poślesz go dalej :) Dziękuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz