26 stycznia 2020

Kuba - praktyczne informacje. Trasa, transport, nocegi, jedzenie

https://www.zplanembezplanu.pl/2020/01/kuba-praktyczne-informacje-trasa-transport-noclegi-jedzenie.html
Kuba – karaibska wyspa, wypełniona salsą, rumem i cygarami. Takie wyobrażenia o Kubie, ma prawie każdy, kto… jeszcze tam nie był. Z pewnością wszystko to, prawdziwe kubańskie cygara, Mohito i Cuba Libre (kubańskie drinki na bazie rumu) i Guantanamere (znaną piosenkę kubańskiego zespołu Buena Vista Social Club) w wykonaniu ulicznych muzyków znajdziesz na Kubie, jednak Kuba nie daje zamknąć się w sztywnych ramach. Potrafi też być męcząca, naznaczona trudną historią i komunizmem, niezrozumiała... Podróż (na własną rękę) na Kubę to nie wakacje w Hiszpanii, dlatego warto się do tej podróży przygotować, a ten post i zawarte w nim praktyczne informacje Ci w tym pomogą.

Trasa


Trasa zależy od tego co chcesz zobaczyć, co możesz pominąć i ile na to wszystko masz czasu, jednak już podczas planowania trasy po Kubie, warto znać kubańskie realia i mierzyć siły na zamiary. Mimo, że odległości na mapie mogą nie wydawać Ci się zbyt duże, przemieszczanie się po Kubie bywa czasochłonne. Wpływa na to zarówno środek transportu jakim się przemieszczasz, kiepski stan niektórych dróg, jak i inne formalne kwestie (np. kupując bilet na autobus Viazul online – na miejscu na godzinę przed wyjazdem trzeba go wymienić na prawdziwy bilet), w końcu jak to mówią „Es Cuba”, czyli „To Kuba”. Byliśmy na Kubie dwa pełne tygodnie i nasza trasa wyglądała następująco, zaczynaliśmy i kończyliśmy nasz kubański trip w Hawanie, następnie było Vinales, Cienfuegos, El Nicho, Trinidad i Varadero. Udało nam się też odwiedzić przepiękną plażę Cayo Jutias, równie piękną plażę Playa Ancon i Valle de los Ingenos, czyli Dolinę Cukrową.

I tak, jak na dwa tygodnie był to dość napięty plan (jak prawie każdy nasz :), ale nawet teraz nic bym w nim nie zmieniła. No dobra, Varadero mogłabym pominąć, ale człowiek był ciekawy tego owianego sławą kubańskiego „kurortu”. Pokochaliśmy klimatyczne miasteczko Trinidad, do którego chętnie byśmy wrócili, zachwyciliśmy się rajską plażą Cayo Jutias i majestatycznym wodospadem El Nicho, poczuliśmy się bliżej natury w zielonym Vinales i zaciekawiła nas pełna sprzeczności Hawana. 

Hotel Nacional w luksusowej dzielnicy Vedado w Hawanie

Piękna plaża Cayo Jutias - napiękniejsza jaką widzieliśmy na Kubie

Wodospad Salto de los tres deseos - mniej znany niż El Nicho, ale nie mniej piękny

Transport


Oprócz wypożyczenia auta (co podobno nie jest takie łatwe na Kubie, z powodu braku wystarczającej ilości samochodów), masz możliwość przemieszczania się autobusem Viazul (państwowa sieć autobusów - prywatnych przewoźników na Kubie nie ma) i taxi colectivo (taksówki dzielone z innymi osobami). Jedno i drugie ma swoje plusy i minusy, wiem co mówię. Taxi colectivo nie sprawdza się przy dłuższych trasach, no chyba, że lubisz cisnąć się w siedem osób w starym aucie, wdychając spaliny przez siedem godzin z Vinales do Trinidad. Nie ma oczywiście reguły, czyli zależy jak Ci się trafi… ale nie ryzykowałabym. Taxi colectivo ma jednak kilka niewątpliwych plusów… czas przejazdu jest krótszy (szybszy czas przejazdu, brak przystanków), kierowca odbiera Cię spod casy particular i zawozi pod kolejną case particular (przejazd od drzwi do drzwi), można poznać ciekawych ludzi i trafić na fajny, stary samochód (nasza czerwona fura była najlepsza!), dodatkowo to ciekawe doświadczenie. Cena powinna być podobna do ceny biletu na autobus Viazul. 

Jakie plusy ma Viazul? Tak jak już wyżej wspominałam, na pewno większy komfort, wygoda (chociaż za pierwszym razem trafił nam się stary Viazul z dziwnym zapachem w środku) i możliwość wcześniejszej rezerwacji online (wiadomo kiedy i za ile – nie trzeba się targować). Warto też wiedzieć, że kierowcy Viazula lubią klimatyzację, dlatego dobrze wziąć ze sobą (zwłaszcza rano i wieczorem) jakąś ciepłą bluzę, skarpetki i koc – nie przesadzam!

Więcej informacji, rozkłady jazdy i możliwość rezerwacji online, znajdziesz na oficjalnej stronie Viazul. Taxi colectivo pomoże Ci załatwić gospodarz z casy particular, znajdziesz je sam na mieście albo ono znajdzie Ciebie. 


Noclegi


Wszystkie noclegi rezerwowaliśmy przez Airbnb, a spaliśmy w casas particulares, czyli domach prywatnych. Casa particular oznaczona jest na budynku znakiem niebieskiej, odwróconej kotwicy. Oprócz pokoju z prywatną łazienką, do dyspozycji gości często jest taras, balkon czy patio współdzielone z gospodarzami. W casie particular możesz wykupić także śniadanie, dodatkowo płatne 5CUC (dość drogo). Raz śniadania są naprawdę smaczne i syte, innym razem już mniej, z tym bywa różnie (więcej o jedzeniu na Kubie znajdziesz poniżej). Gospodarze pomagają w znalezieniu taxi colectivo, wycieczek czy wypożyczeniu roweru. Warto jednak wiedzieć (i mieć rozeznanie), że czasami usługi oferowane przez gospodarzy w casas particulares są droższe od tych oferowane na mieście, ale nie ma na to reguły.

Z gospodarzami raczej nie dogadasz się po angielsku, ogólnie na Kubie przestaw się na hiszpański. Z tego co zauważyłam po angielsku mówią jedynie naganiacze… Nawet jeżeli nie znasz hiszpańskiego, warto przed podróżą na Kubę poznać kilka podstawowych słów (i liczebniki). Wracając do casas particulares, muszę przyznać, że udało nam się znaleźć naprawdę fajne casas. Kilka z nich:

Hawana – pokój, pokojem, ale ten przepiękny (!) salon w stylu kolonialnym i balkon z widokiem na codzienne życie mieszkańców Hawany totalnie mnie zauroczył. Casa znajduje się w dzielnicy Centro, wielu mówi, że jest to esencja Hawany. Dodatkowo jest to dobra lokalizacja do zwiedzania Hawany - Centro znajduje się pomiędzy dzielnicą Vedado, a Starą Hawaną. 


Vinales – casa oddalona jest od centrum Vinales. Ma to zarówno plusy, jak i minusy (daleko do większości restauracji), ale tych poranków na dachu naszej casy z widokiem na zielone mogoty i palmy nie zamieniłabym na nic! Bliskość natury i serdeczna, gościnna gospodyni to największe plusy tej casy particular. Pani Eneida zaopiekuje się Tobą, jak nikt inny na Kubie. Przygotuje przepyszne (i mocne) drinki, które możesz wypić wieczorem na tarasie, poczęstuje Cię domowym flanem, a na drogę dostaniesz prowiant - banany, ananas i świeżo wyciskany sok z mango.

Cienfuegos – piękny pokój, jak i cała casa w stylu kolonialnym, naprawdę mili gospodarze, którzy nie narzucają swojej osoby i swoich usług, co jest dużym plusem (jak to mówią „nadgorliwość gorsza od faszyzmu”), pyszne śniadania.

Trinidad – piękne patio i taras na dachu, dobra lokalizacja. Przepyszne, syte śniadania, chyba najlepsze jakie jedliśmy na Kubie i na pewno najbardziej syte (trzymały nas do po południa). Dodatkowo, takich słodkich współlokatorów mieliśmy, jeden aniołek, drugi diabełek – równowaga w przyrodzie musi być… 

Po lewej słodziak (aniołek), po prawej klimatyczny taras na dachu w naszej casie w Trinidadzie

Po lewej talerz owoców na śniadanie, po prawej salon w naszej casie w Cienfuegos

Nasza casa w Vinales i pyszny sok z mango przygotowany przez panią Eneide


Jedzenie


Śniadania w casas particulares zazwyczaj składają się z jajek (w różnej postaci, np. omlet, jajecznica), słodkich bułek lub chleba (na Kubie nie ma takiego chleba, jak w Polsce, kubański pan, czyli chleb jest podłużny - taka większa bagietka, a w smaku słodki), trochę masła, sera lub kilka małych kiełbasek, cały talerz owoców (banany, ananasy, gujawa, papaja), do tego kawa (czasami znajdzie się herbata, warto jednak mieć swoją) i świeżo wyciskany sok. Bywa, że jest też deser. W Trinidadzie codziennie na śniadanie jedliśmy czekoladowe lody z ciasteczkiem – mniam, a w Cienfuegos domowy flan. W Vinales na śniadanie mieliśmy zamiast jajek, tosty z serem i z szynką (a raczej z mortadelą).

Z Polski wzięliśmy przekąski, takie jak ciastka, batony, orzeszki i… dobrze zrobiliśmy. Co prawda w sklepach na Kubie znajdziesz jeden czy dwa rodzaje ciastek, ale raz są, raz ich nie ma, raz znajdziesz sklep, a raz nie, poza tym są drogie. Dla kogoś kto przyjeżdża na Kubę po raz pierwszy, dużym utrudnieniem jest to gdzie, czego szukać… raz, że za wiele w sklepach nie ma, to dwa znajdź jeszcze ten sklep. Bułki tylko w panaderia, czyli w piekarni, owoce tylko na targu, mięso w mięsnym (o ile można tak nazwać blat, wyłożony mięsem), tak samo z jajkami. W supermarketach znajdziesz kilka rodzajów ciastek, wodę, rum, makaron i sos pomidorowy. Tak to wygląda. Dodatkowo nie ma wielkich szyldów, jak dobrze pójdzie znajdziesz na ścianie mały napis z informacją po hiszpańsku, że o to jest piekarnia, dlatego warto sobie to wszystko ułatwić… znaleźć przed podróżą kilka polecanych restauracji, nastawić się (finansowo) na śniadania w casas particulares, wziąć ze sobą przekąski i nauczyć się kilku hiszpański słówek z życia codziennego.


Jedzenie na Kubie to temat obszerny, taki na osobny post, a nawet dwa, tak więc na pewno nie uda mi się tu wszystkiego opisać. Chcę jednak uspokoić tych, którzy (podobnie jak ja przed podróżą), naczytali się, że na Kubie nie można dobrze zjeść… można, trzeba tylko wiedzieć co i gdzie. Kilka sprawdzonych i polecanych przez nas restauracji:

El Chanchullero, Hawana – pysznie i tanio, zwłaszcza jak na Stare Miasto w Hawanie… można też zjeść krewetki (nie ma ich w karcie, ale zawsze są). Ponadto przepyszny kurczak z ananasem, świeżo wyciskany sok ananasowy i słodki flan na deser (sami moi ulubieńcy :) 


Restaurant La Cueva, Vinales – ta klimatyczna restauracja oddalona jest od centrum Vinales, ale i tak warto tu zaglądnąć. Położona obok (podświetlonej wieczorem) skały robi wrażenie. Nie jest tak tanio, ale porcje są ogromne, to tu spróbowaliśmy pierwszy raz juki. W Vinales jedliśmy też w jednej restauracji w centrum – dania z grilla, ale i nie tylko, polecana przez Lonely Planet, nazwy niestety nie pamiętam…

El Jigue Restaurant, Trinidad – położona prawie w samym sercu Trinidad, wydaję się ekskluzywna i droga, ale ceny są bardzo przystępne. Zjesz tu bardzo dobrą kubańską (nie włoską) pizze i różnego rodzaju mięso, jedynie czego nie polecam, a wręcz odradzam to owoce morza…

La Botija, Trinidad – równie dobra pizza, bardzo dużo różnych tapas do wyboru, fajny klimat!

La Vicaria, Varadero – trudno w to uwierzyć, ale to właśnie w Varadero jadłam chyba najlepsze obiady na Kubie. Przepyszna grillowana ryba, ryż i chipsy bananowe, jedzą tu również miejscowi i kierowcy autobusów – to chyba najlepsza rekomendacja, do tego przystępne ceny.

Esquina Cuba, Varadero – ceny trochę wyższe niż w La Vicaria, ale wszystko jest równie pyszne, dodatkowo porcje są ogromne. Polecam grillowane udko z kurczaka (tak właściwie to prawie pół kurczaka) i oczywiście flan na deser. 

Po lewej Restaurant La Cueva w Vinales, po prawej grillowana ryba, ryż i chipsy bananowe w La Vicaria w Varadero

Dodatkowo, na Kubie warto spróbować chipsów z banana – popularna na Kubie przekąska, przystawka, podawane także do dania głównego, czarnego ryżu z fasolą. Dulce de coco – deser ze świeżych wiórków kokosowych i cukru, flan – tradycyjny hiszpański deser, przygotowany z jaj, mleka o cukru, słodki, puszysty i pyszny. Juka (maniok jadalny) – w smaku przypomina nasz ziemniak, podawany jako dodatek do dania głównego z omastą. Warto też korzystać i pić świeżo wyciskane soki i spróbować refresco nacionales (nasz ulubiony smak to Limon, dobra jest też tuKola – całkiem jak CocaCola), że o drinkach (Mohito, Cuba Libre, Pina Colada, Canchanchara – najlepiej w Trinidadzie) nie wspomnę.

Dodatkowe informacje


WALUTA
Na Kubie obowiązują dwie waluty CUP – peso cubano dla miejscowych i CUC – peso convertibles dla turystów. Mieliśmy wymienione tylko CUC (choć na początku chciałam wymienić też trochę CUP) i wszędzie płaciliśmy tylko w CUC, nawet jak była możliwość zapłaty w CUP (była to ta sama kwota po prostu przeliczona z CUC na CUP). W CUP zapłacisz jedynie kupując jedzenie w okienkach (np. pizzerinki, bułki i inne przekąski). Pieniądze wymieniliśmy już na lotnisku w Hawanie w CADECA – i dobrze, bo szukanie na szybko kantoru w centrum Hawany nie jest miłym doświadczeniem.
Uwaga! Na resztę, którą dostajesz, na banknotach CUC znajdują się pomniki ważnych osób, na CUP podobizny, postacie. Monety 1CUC – to wielokąty równoboczne, 3CUP są okrągłe. 1CUC to około 25 CUP.

INTERNET
Karta zdrapka ETECSA to koszt 1CUC za 1h. Kupujesz kartę zdrapkę z loginem i hasłem, logujesz się jak do zwykłej sieci WiFi o nazwie WiFi ETECSA i korzystasz w wyznaczonych miejscach, w których jest dostępny Internet. Nie musisz od razu wykorzystać całej godziny.
Uwaga! Do kupienia karty ETECSA potrzebny jest paszport. 

Po lewej kolejka po "internet", po prawej karta zdrapka z internetem

WIZA
Do przylotu na Kubę potrzebna jest wiza, a właściwie karta turysty (tarjeta de turista), obecnie można ją kupić jedynie w wyznaczonych biurach podróży współpracujących z Ambasadą Republiki Kuby w Warszawie (kiedyś można było też bezpośrednio w Ambasadzie) lub przez Internet, cena różni się w zależności od tego gdzie kupujesz… Polecam PassionFruit w Krakowie – miło, bezproblemowo i chyba najtaniej w tej okolicy.

NAGANIACZE
Na Kubie trzeba uważać na wszelkiego rodzaju naganiaczy, którzy chcą Ci coś wcisnąć (cygara, lekcje salsy i tym podobne), oszustów (zanim wsiądziesz to taksówki warto zapytać o dokładną cenę, czy jest to cena w jedną czy w dwie strony i czy za jedną osobę czy za całość (!), nawet w sklepach czy supermarketach warto zapytać o cenę, jeżeli nie jest napisana czy poprosić o paragon) oraz na osoby, które pojawiają się „znikąd” i wyskakują z pytaniem „where are you from”- w większości te osoby nie chcą sobie z Tobą uciąć pogawędki tylko Ci coś wcisnąć i tak… bywa to naprawdę męczące.

Jeżeli masz jakieś pytania, pisz śmiało w komentarzu! Pomocne w planowaniu podróży na Kubę wpisy znajdziesz też na blogu Hola Cuba i Color Cubano. Całą moją relację z Kuby znajdziesz w wyróżnionych Insta Stories na profilu zplanembezplanupl.

Jeżeli podobał Ci się ten post, będzie mi miło jeżeli poślesz go dalej :) Dziękuję!

2 komentarze:

  1. Spora dawka pomocnych informacji i fotorelacja, która zachęca do odwiedzenia tego miejsca. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki właśnie był zamiar - cieszę się, że się udało :) Pozdrawiam również!

      Usuń