11 lutego 2020

Trinidad - kolorowe, kubańskie miasteczko, które skradło mi serce

owe-kubanskie-miasteczko-co-zobaczyc.html
Trinidad to kolorowe, kubańskie miasteczko, które nie tylko skradło mi serce… to także miasteczko, w którym poczułam kubański klimat, taki wiesz – z wyobrażeń. Muzyka, którą słychać na każdym kroku, zarówno w dzień, jak i w nocy, taniec w wykonaniu miejscowych, który można oglądać wieczorem przy Casa de la Musica czy też samemu nauczyć się paru kroków w pobliskiej szkole tańca, kolorowe domy w kolonialnym stylu, niespieszny klimat - wszystko to sprawia, że Trinidad to miejsce, do którego chętnie bym wróciła. Jeżeli jesteś ciekaw klimatu Trinidad, tego gdzie posłuchać muzyki i gdzie potańczyć, a także tego co zobaczyć w tym kubańskim miasteczku, czytaj dalej… a jestem pewna, że Trinidad skradnie i Twoje serce.

Muzyka i taniec


W Trinidad muzykę słychać na każdym kroku, dosłownie. Ulicznych muzyków znajdziecie na Plaza Mayor, w pobliżu Museo Nacional de la Lucha Contra na Plazuela del Cristo czy w pobliżu różnych restauracji. Guantanamere – znaną piosenkę kubańskiego zespołu Buena Vista Social Club usłyszysz na pewno nie raz, a kilka razy… ale najlepsze zaczyna się wieczorem na schodach przy Casa de la Musica. Można posłuchać muzyki na żywo, zobaczyć żywiołową salsę w wykonaniu miejscowych Kubańczyków (a nawet przyłączyć się do nich) i wypić drinka. Wiele jednak zależy od zespołu, który tego dnia gra, raz udało nam się trafić na naprawdę świetny zespół, którego muzyka porwała do tańca nie tylko miejscowych, ale i turystów – co to był za wieczór, co to była za noc! Podobno muzyki na żywo można posłuchać również w Casa de la Trova – przechodziliśmy obok tego miejsca kilka razy wieczorem, niestety nigdy nie trafiliśmy na zespół, a miejsce wydawało się zamknięte, może mieliśmy po prostu pecha. Ciekawym miejscem na wieczór, w którym zamiast salsy, można posłuchać reggaetonu są też ruiny teatru - Las Ruinas del Teatro Brunet.

A jeżeli zamiast patrzeć, wolisz sam spróbować swoich sił w tańcu, na pewno nie będziesz miał problemu ze znalezieniem lekcji salsy w Trinidad. Jedna ze szkół znajduje się poniżej schodów przy Casa de la Musica, lekcje salsy oferowano nam również w Las Ruinas del Teatro Brunet, jednak szkoła wydała mi się bardziej autentyczna.


Po lewej stoliki na schodach prowadzących do Casa de la Musica, po prawej Plaza Mayor wieczorem


Kolonialny styl


Brukowane uliczki i kolorowe domy w kolonialnym stylu to najlepsze połączenie Trinidad (zaraz za muzyką i tańcem)! Plaza Mayor to główny plac Trinidad i serce miasta, na którym znajdziesz wiele pięknych, kolonialnych domów, warto im się przyglądnąć… to też kute z żelaza ławki, ceramiczne dzbany i inne piękne detale. Więcej o stylu kolonialnym dowiesz się w ciekawych muzeach, o których kilka słów poniżej.







"Kuba - karaibska wyspa, wypełniona salsą, rumem i cygarami. Takie wyobrażenie o Kubie, ma prawie każdy, kto... jeszcze tam nie był. Z pewnością wszystko to, prawdziwe kubańskie cygara, Mohito i Cuba Libre (kubańskie drinki na bazie rumu) i Guantanamere (znaną piosenkę kubańskiego zespołu Buena Vista Social Club) w wykonaniu ulicznych muzyków znajdziesz na Kubie, jednak Kuba nie daje zamknąć się w sztywnych ramach. Potrafi też być męcząca, naznaczona trudną historią i komunizmem, niezrozumiała..." Tak zaczyna się nowy post na blogu z praktycznymi informacjami (trasa, transport, noclegi, jedzenie, waluta i wiele, wiele więcej) które pomogą Ci zaplanować podróż na Kubę własną rękę. Zapraszam na 👉 zplanembezplanu.pl Aktywny link znajdziecie jak zawsze w bio 😊💚 __________ #trinidad #trinidadcuba #trinidadphotography #cubatravel #cuba #cuba🇨🇺 #cubanstreets #cubagram #travelography #travelstoryteller #travel #travelinspo #traveltheword #podróże #podrozeposwiecie #kuba #podrozezplanem #blogpodrozniczy #zplanem #bezplanu
Post udostępniony przez Z PLANEM bez planu (@zplanembezplanupl)
Museo de Arquitectura Trinitaria - wejście znajduje się po drugiej stronie budynku

Ciekawe muzea


Museo de Arquitectura Trinitaria - to moje ulubione muzeum w Trinidad. Mimo, że w dniu naszych odwiedzin było oficjalnie zamknięte, miły pan przewodnik zajmujący się muzeum wpuścił nas do środka i oprowadził. Dzięki temu dowiedzieliśmy się więcej o stylu kolonialnym w Trinidad i o tym czym się ten styl charakteryzuje. Przewodnik opowiedział nam także o historii kolonialnych domów znajdujących się na Plaza Mayor, bo nie wiem czy wiesz, ale Trinidad to jak miasto – muzeum, jeżeli chodzi o styl kolonialny.

Godziny otwarcia: niedziela-czwartek 09:00-17:00 Wstęp: 1CUC

Po lewej prysznic z masażem, po prawej salon - większość mebli została sprowadzona z Europy, natomiast charakterystyczne krzesła z plecionką to wyrób lokalny

Po lewej ogród w muzeum, przewodnik opowiadał do czego służyły kiedyś dane zioła (np. wywary na choroby), po prawej przykładowe drzwi i kolory charakterystyczne dla stylu kolonialnego

Museo de Historia Municipal - znajduje się w pięknym, kolonialnym domu, zbudowanym przez rodzinę Borell, a następnie przejętym przez plantatora trzciny cukrowej. W muzeum zobaczysz typowe wystroje kolonialnych wnętrz - naprawdę stylowe. Dodatkowo znajdziesz tutaj wieże widokową, z której można podziwiać przepiękną panoramę miasta.

Godziny otwarcia: sobota – czwartek 09:00-17:00 Wstęp: 2CUC 


Museo Nacional de la Lucha Contra Bandidos - to muzeum z bronią, fotografiami, mapami i innymi pamiątkami związanymi z walkami kontrrewolucjonistów w latach 1960-1965 na terenie Sierra del Escambry. Prawdę mówiąc to muzeum podobało mi się najmniej i wcale nie dlatego, że nie interesuje mnie ta historia (chociaż rzeczywiście styl kolonialny jest bliższy memu sercu), a dlatego, ze większość informacji (a z tego co pamiętam chyba nawet wszystkie) była w języku hiszpańskim – niestety moja znajomość hiszpańskiego aż tak dobra nie jest, żeby wszystko zrozumieć, a szkoda… Warto jednak wspiąć się na charakterystyczną wieżę z dzwonem – piękny widok na Trinidad!

Godziny otwarcia: wtorek-niedziela 09:00-17:00 Wstęp: 1CUC


Po lewej Museo Nacional de la Lucha Contra Bandidos, a po prawej Casa Templo de Santeria (a właściwie jej część)

Palacio Brunet Museo Romantico – niestety nie zdążyliśmy odwiedzić tego muzeum i trochę żałuję… Można tu podziwiać tradycyjne wnętrza z XIX wieku, stare meble i kolekcję porcelany. Warto dodać, że sam pałac jest jednym z najpiękniejszych na Kubie i wyróżnia się andaluzyjskim dziedzińcem.

Godziny otwarcia: wtorek-niedziela 08:30-17:00 Wstęp: 2CUC

Casa Templo de Santeria – co prawda nie (!) jest to muzeum, ale na pewno warto wspomnieć o tym miejscu, jest to centrum religijne poświęcone bogini oceanu Yemalli, wywodzącej się z afroamerykańskiego kultu santerii (obecnego przede wszystkim na Kubie, Haiti, Dominikanie i w Stanach Zjednoczonych). Yemalla jest patronką kobiet chcących zajść w ciążę oraz tych, które oczekują potomstwa. Dodatkowo, 19 marca w rocznicę bogini odbywają się tutaj ceremonie na jej cześć.

Wstęp: bezpłatny

Punkty widokowe


Tak jak wspominałam wyżej, zarówno w Museo de Historia Municipal, jak i w Museo Nacional de la Lucha Contra Bandidos znajdziesz wieże widokowe, z których rozciągają się przepiękne widoki na miasto Trinidad. Najlepszy widok jest według mnie z wieży widokowej w Museo de Historia Municipal, niemniej warto odwiedzić jedną i drugą wieżę widokową. W Trinidad wiele restauracji posiada również taras na dachu – obiad czy kolacja z widokiem na miasteczko? – według mnie to świetny pomysł! Całkiem ładny widok mieliśmy też z tarasu na dachu naszej casy particular w Trinidad (więcej o tej i innych naszych casas particulares na Kubie przeczytasz tutaj). Nie wiem jak Ty, ale ja uwielbiam miasta, miasteczka, które mają swoje punkty widokowe i z których można podziwiać dane miejsce z nieco innej perspektywy.

Widok z wieży i z balkonu w Museo de Historia Municipal

Klimatyczne restauracje, bary i kawiarnie


O jedzeniu i restauracjach na Kubie, w tym i w Trinidad pisałam już tutaj, a więc nie chcę się powtarzać, dodam jedynie, że w miasteczku znajdziesz wiele klimatycznych restauracji z tarasami na dachach, pięknie oświetlonymi wieczorami i z muzyką na żywo, a także wiele klimatycznych barów i kawiarni.

Warto odwiedzić Bar Canchanchara, w którym spróbujesz najbardziej znanego drinku w Trinidadzie – Canchanchara – na bazie cytryny, lodu, miodu i likeru aguardiente, drink podawany jest w ceramicznych kubeczkach. Podobno kiedyś rozgrzewał do walki i odkażał rany, dzisiaj również rozgrzewa… ale do tańca, bowiem w Barze Canchanchara zawsze gra muzyka na żywo. A jeżeli nie przeszkadza Ci siedzenie na prowizorycznych „krzesłach” czy paletach na zewnątrz, obserwując nocne życie Trinidad warto wybrać się do baru (a właściwie są to dwa bary zaraz obok siebie) poniżej schodów Casa de la Musica – serwują tam najpyszniejsze i chyba najtańsze drinki w Trinidadzie (1CUC za Mohito, Cuba Libre i inne)… i nie bynajmniej nie jest to sama woda, nie pytaj skąd wiem (:

W Trinidad nie brakuje także klimatycznych kawiarni, takich jak Cafe Don Pepe – świetne miejsce na aromatyczną kawę, orzeźwiające refresco nacional i odpoczynek między zwiedzaniem miasta, jednym, a drugim muzeum. Dodatkowo, kawiarnia jest nieco schowana, położona w środku ogrodu i pełna zieleni, można się tutaj schować przed słońcem. Naprawdę klimatyczna (i z unikalnym wystrojem) wydaje się także kawiarnia Cafe El Mago, o której dowiedziałam się niestety dopiero po powrocie z Kuby.


Po lewej wnętrze restauracji El Jigue, po prawej Bar Canchanchara - w takim ceramiczny kubeczku (tylko trochę mniejszym :) powinno serwować się drink Canchanchara

Wycieczki jednodniowe


Jak już zwiedzisz wszystkie muzea, pospacerujesz wąskimi, brukowanymi uliczkami, popodziwiasz kolorowe, kolonialne domy… i będziesz chciał zobaczyć coś więcej, zawsze możesz pojechać na jednodniową wycieczkę na piękną plażę - Paya Ancon czy do Doliny Cukrowej – Valle de los Ingenos, gdzie zobaczysz plantację trzciny cukrowej, wielkie posiadłości dawnych „magnatów trzcinowych”, hacjendy z podcieniami i arkadami. W szczególności polecam Ci odwiedzić San Isidro de los Destiladeros, czyli pozostałości po XVIII wiecznej cukrowni i destylarni, obsługiwanej przez niewolniczą siłę roboczą. Najlepsze w tym miejscu jest to, że oprowadza po nim przewodnik, który bardzo ciekawie opowiada zarówno o historii San Isidro de los Destiladeros, jak i o produkcji cukru, a także dzieli się różnymi ciekawostkami związanymi z Kubą i Kubańczykami. Z tego co pamiętam, wstęp kosztuje 1CUC, więc naprawdę warto. W Valle de los Ingenos warto zobaczyć również piękny widok na połacie trzciny cukrowej, zielone góry i palmy rozciągający się z Mirador de la Loma del Puerto.


Wieża strażnicza i posiadłość właściciela (a własciwie rekonstrukcja posiadłości) w San Isidro de los Destiladeros

Widok z punktu widokowego Mirador de la Loma del Puerto

Trinidad to (tylko albo aż) ładne i zadbane miasteczko, nie ma tu śmieci na ulicach i zbyt wielu ruin (nie wliczając całkiem ładnych ruin kościoła, które widziałam), jest za to o wiele mniej niż w Hawanie naganiaczy i oszustów – chociaż jacyś naganiacze się znajdą, jak zresztą w każdym turystycznym miejscu, ale nie są oni aż tak uciążliwi. Trinidad to także miejsce, w którym można obserwować codzienność Kubańczyków, bez uczucia skrępowania, jakie czułam nieraz w Hawanie – myślę, że to przez zauważalnie wyższy standard życia niż w biedniejszych dzielnicach stolicy. Trinidad to w końcu miejsce, w którym można i pozwiedzać i odpocząć i poczuć kubański klimat, tak więc czego chcieć więcej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz